Komentarz do sesji nie może obyć się bez spojrzenia na końcówkę zeszłego tygodnia, która dynamicznym wzrostem wzmocniła nastroje na trwalsze odreagowanie. W świetle zamkniętych w poniedziałek amerykańskich rynków finansowych taki "brak zagrożeń" mógł tylko przyspieszyć wzrost na GPW. Nikt nie będzie na kolejnej sesji pamiętać, w jakim stylu odbywał się ten ruch czy choćby tego, że przez większość sesji spółki generujące największe obroty (KGHM, PKO BP) były jednocześnie dwiema najsłabszymi spółkami w WIG20. Krótko podsumowując - tradycyjnie taka "świąteczna" sesja wykorzystana została do przesunięcia notowań na wyższy poziom, ale z tzw. kondycją rynku niewiele ma to wspólnego.
Nie neguję przy tym obranego przez rynek kierunku, dla którego największym zagrożeniem były dane o polskiej inflacji oraz ceny surowców. W tym pierwszym przypadku niespodzianka po stronie cen żywności i paliw przesunęła rynkowe oczekiwania podwyżek stóp procentowych o kolejne posiedzenie RPP. Pozostaje niebezpieczeństwo po stronie cen ropy i miedzi, które były bezpośrednim sprawcą ostatniej korekty na emerging markets. Gdyby nie spadki surowców, indeks WIG20 wyglądałby teraz zapewne analogicznie do Techwig czy Midwig, które zanotowały nowe szczyty hossy. Jeśli ceny surowców przestaną spadać, to WIG20 też pójdzie tym śladem.
A za takim scenariuszem coraz silniej przemawia amerykański rynek obligacji. Rentowność 10-letnich obligacji wzrosła do poziomów najwyższych od października. Nie można tego odczytywać inaczej jak wiara rynku w scenariusz "miękkiego lądowania" amerykańskiej gospodarki, co historycznie patrząc, powinno też jednocześnie wspierać rynek surowców. Na razie jednak rekordowo ciepła zima i siła funduszy hedgingowych (patrz: rekordowe ceny ropy w połowie roku, gdy fundusze grały na zwyżkę notowań) pozostawiają inwestorów giełdowych głuchych na te argumenty. Ale prognozy pogody zapowiadające oziębienie już w końcówce tego tygodnia i coraz głośniejsze oburzenie członków OPEC powinny niedługo wspomóc byki także ze strony spółek surowcowych. Proszę jednak przy tym optymizmie pamiętać, że na poniedziałkowej sesji zrealizowaliśmy już dość znaczący zasięg wzrostu wynikający z podwójnego dna na WIG20 i bez kilku sesji ochłodzenia atak na szczyty WIG20 musiałby się teraz skończyć niepowodzeniem.