Wczoraj Polska Organizacja Turystyczna przedstawiła swoje plany na 2007 rok. Potwierdzałoby to informacje "Parkietu", zgodnie z którymi Ministerstwo Gospodarki będzie musiało wycofać się z pomysłu połączenia POT i Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Koncepcja ta wiązałaby się z likwidacją organizacji turystycznej.

Pomysł MG wywołał ostry protest w całej branży. Doprowadził on do tego, że w Kancelarii Premiera zadecydowano, że opracowana przez resort gospodarki koncepcja wyląduje w koszu i POT będzie działał na obecnych zasadach. I chociaż przedstawiciele Organizacji unikają komentarzy na ten temat, to wiedzą już, czym chcą się zająć w 2007 roku.

Najpierw trzeba będzie wybrać nowego szefa POT, bo poprzedni (był nim wiceminister gospodarki Tomasz Wilczak) odszedł w listopadzie. Obecny wiceprezes POT Wojciech Kodłubański mówi, że może to nastąpić w ciągu najbliższego miesiąca. Nieoficjalnie wiadomo również, że prezesem nie zostanie zgłoszona przez Ministerstwo Gospodarki kandydatka - Mirosława Boryczka. Wśród przedstawicieli branży turystycznej zyskała ona przydomek "likwidatora POT".

- Jesteśmy w pełni gotowi na to, aby obsłużyć ponad 160 mln euro, które w latach 2007-2013 Polska dostanie z UE na promocję turystyki i inwestycje w tym sektorze - powiedział W. Kodłubański. - Czekamy tylko na końcowe decyzje Ministerstwa Gospodarki w tej sprawie - dodał. Ze słów Kodłubańskiego wynika, że nie zgadza się on z szefem resortu gospodarki Piotrem Woźniakiem, który stwierdził niedawno, że POT blokuje wdrażanie środków unijnych.

Chociaż przedstawiciele POT mówią, że wdrażanie środków unijnych na lata 2007-2013 będzie dopiero startować w tym roku, to z optymizmem patrzą na wyniki sektora. Liczą, że w ciągu całego 2007 r. przyjedzie do nas ponad 55 mln cudzoziemców, w tym około 12 milionów turystów.