W grudniu inflacja na Węgrzech wyniosła 6,5 proc. i była najwyższa od dwóch lat. W Bułgarii również podskoczyła do 6,5 proc. W Unii Europejskiej ceny rosną szybciej tylko na Litwie, gdzie w ciągu roku podniosły się o 6,8 proc.
Miesiąc wcześniej na Węgrzech wzrost cen wynosił 6,4 proc., a w Bułgarii 6,1 proc.
W przypadku Węgier taka zwyżka wskaźnika nie jest zaskoczeniem. Analitycy ankietowani przez Bloomberga prognozowali bowiem, że podniesie się do 6,6 proc. Do wzrostu inflacji przyczyniła się głównie podwyżka VAT i cen regulowanych, wprowadzona przez rząd Ferenca Gyurcsanya, który usiłuje zmniejszyć najwyższy deficyt budżetowy wśród krajów UE. Podrożała też żywność. - Ceny towarów spożywczych poszły w górę o 12,3 procent - mówi Borbala Minary z krajowego urzędu statystycznego. - Uważam, że inflacja jeszcze bardziej przyspieszy i w styczniu podskoczy do 8 proc., a w marcu może osiągnąć nawet 9 proc. - szacuje Istvan Zsoldos, analityk londyńskiego oddziału banku Goldman Sachs.
- Chociaż rynek przewiduje, że stopy procentowe niedługo spadną z obecnych 8 proc., to my uważamy, że jeszcze w I kwartale można spodziewać się ich podwyżki o 0,25 pkt proc. - dodaje Zsoldos.
Ekonomiści spodziewali się, że w Bułgarii inflacja wzrośnie do 6,4 proc. Napędza ją głównie wzrost cen żywność po wejściu do Unii Europejskiej. - Inflacja w następnych miesiącach jeszcze przyspieszy - uważa Richard Segal, ekonomista Argonaftis Capital Management.