Reklama

Rekordy WIG20 to zasługa banków

Mimo groźby pogłębienia przeceny na rynku surowców indeks WIG20 pnie się - głównie za sprawą banków. Najsłabiej zachowują się kursy spółek paliwowych

Publikacja: 20.01.2007 06:39

Indeksy giełdowe biją kolejne rekordy. Grupujący największe spółki WIG20 wzrósł w piątek o 0,6 proc. i osiągnął nienotowaną jeszcze wartość 3457,94 pkt. W czwartek zwyżka wyniosła aż 3,5 proc. W piątek wzrost indeksu podtrzymały przede wszystkim rosnące kursy banków, TP i KGHM. Zwyżce towarzyszą wysokie obroty - w piątek wartość handlu walorami największych spółek przekroczyła 1,2 mld zł.

Za kontynuacją zwyżki przemawiają takie czynniki, jak oczekiwanie inwestorów na świetne wyniki spółek w IV kwartale 2006 roku (dzięki wysokiemu wzrostowi gospodarczemu) i sprzyjająca koniunktura na zagranicznych giełdach. Z drugiej strony czynnikiem ryzyka jest groźba dalszej przeceny miedzi i ropy naftowej, co mogłoby pociągnąć w dół kursy kluczowych spółek, takich jak KGHM czy PKN Orlen. W piątek notowania surowców co prawda nieco wzrosły, ale i tak pozostają bliskie czwartkowym długoterminowym minimom.

Pojawiają się też obawy, czy uda się utrzymać wysoki wzrost gospodarczy. Już w piątek indeksy chwilowo zaczęły tracić na wartości - po informacji, że roczny wzrost produkcji przemysłowej wyniósł w grudniu tylko 5,7 proc. Analitycy liczyli, że będzie to 8,6 proc., najlepszy ubiegłoroczny wynik zaś to ponad 19 proc. w maju.

Od ostatniego dołka z 10 stycznia WIG20 zyskał już 9,8 proc. W największym stopniu do tak szybkiej zwyżki indeksu przyczyniły się banki. Ponad 40 pkt dodały indeksowi notowania Banku Pekao, ponad 30 pkt - PKO BP i prawie 20 pkt - BZ WBK. Indeks branżowy WIG-Banki zyskał w piątek 1 proc. i znalazł się najwyżej w historii.

Prawie 40 pkt dodała indeksowi WIG20 także Telekomunikacja Polska. Najsłabiej za to zachowują się ostatnio kursy koncernów paliwowych, a także Biotonu.

Reklama
Reklama

Mimo że w piątek zwyżce WIG20 towarzyszył spadek indeksu MIDWIG, który grupuje głównie spółki o średniej wielkości, to w perspektywie ostatnich siedmiu sesji (czyli od ostatniego dołka WIG20) oba indeksy zyskały niemal tyle samo (wzrost MIDWIG-u wyniósł 9,6 proc.).

W ubiegłym roku to MIDWIG zdecydowanie był górą - wzrósł o 69 proc., WIG20 zaś o 23,7 proc.

Czy w tym roku te proporcje się odwrócą? Opinie analityków są podzielone. Sceptyczny co do zmiany ubiegłorocznych tendencji jest Maciej Wiewiórski, specjalista CDM Pekao. - Dynamika wzrostu małych spółek będzie wyższa niż dużych, bo z mniejszej pozycji łatwiej wystartować - twierdzi.

- Uważam, że z kolei największe firmy, głównie surowcowe i telekomunikacyjne, będą słabsze od rynku - mówi analityk.

Sceptyczny jest natomiast Krzysztof Radojewski z DI BRE. - Nie wydaje mi się, że średnie firmy będą rosły szybciej niż duże. Zwłaszcza jeśli chodzi o spółki budowlane - mówi. - To właśnie branża budowlana mogła się w ubiegłym roku poszczycić najwyższymi stopami zwrotu z akcji - przypomina.

Andrzej Powierża

Reklama
Reklama

analityk DM PKO BP

Jest przekonanie, że impuls do spadków przyjdzie z zewnątrz

Wzrosty kursów to po prostu efekt napływu pieniędzy na nasz rynek. Banki wyróżnia to, że w dużej części są to duże i płynne spółki, więc np. zagraniczne fundusze, które chcą zainwestować w Polsce, "muszą" kupować ich akcje. Takie zakupy mają oczywiście uzasadnienie w fundamentach: gospodarka rośnie, a to wiąże się z oczekiwaniami, że w bankach będą rosły wolumeny kredytów i depozytów. Ceny są wysokie, ale inwestorzy mówią sobie tak: "kupujemy drogo, ale są to akcje firm o wysokiej dynamice". Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że nic nie trwa wiecznie, ale wydaje się, że na rynku panuje w tej chwili zgoda co do tego, że impuls do spadków przyjdzie z zewnątrz, a nie będzie to spowodowane sytuacją u nas. Perspektywy dla sektora bankowego są dobre - z zastrzeżeniem, że na przestrzeni najbliższych dwóch lat dynamika wyników osłabnie. Będzie się to wiązało ze wzrostem rezerw na złe kredyty.

Kazimierz Szpak

zastępca dyrektora biura zarządzania aktywami

w KBC TFI

Reklama
Reklama

Wydaje się, że są jeszcze spore możliwości kontynuacji wzrostów. Szczególnie dotyczy to spółek dużych, bardziej płynnych, których kursy akcji, w porównaniu z oderwanymi od fundamentów wycenami mniejszych firm, mogą osiągać wyższe poziomy. Mam na myśli zawsze świetny sektor bankowy i bardzo tanie obecnie spółki paliwowe. Ostatniego słowa nie powiedziały też firmy z branży medialnej.

W perspektywie sześciu miesięcy pozostaję optymistą. Spadków można się spodziewać w segmencie mniejszych firm.

Czynnikiem, który przez co najmniej rok, dwa lata będzie napędzał wzrosty na GPW, będzie coraz większa popularność funduszy inwestycyjnych. Nie przeceniałbym roli inwestorów zagranicznych. Mam wrażenie, że polski rynek jest dla nich zbyt drogi.

Remigiusz Sopel

analityk z Domu Maklerskiego IDMSA

Reklama
Reklama

Duże spółki będą nadal rosły

Moim zdaniem, nie należy się spodziewać korekty w przypadku dużych spółek. Za dalszymi wzrostami kursów przemawiają niskie wskaźniki tych podmiotów. Ta sytuacja dotyczy szczególnie spółek surowcowych, które wcześniej spadały z powodu zmiany cen na rynku surowców. Ten impuls już wyhamował. Potencjał dużych firm jest wysoki. Uważam, że mają sporą szansę, by kontynuować wzrosty. Podobnie w przypadku innych spółek "wigotwórczych". Na przykład w PKN Orlen inwestorzy nieco już się uspokoili. Po zmianach w zarządzie tej spółki sytuacja wreszcie się stabilizuje.

Uważam, że będzie można zaobserwować większe wzrosty kursów spółek średnich niż dużych. Skala działania spółek średnich jest znacznie mniejsza niż spółek z indeksu WIG20. Inwestorzy mogą zatem oczekiwać wyższej dynamiki wzrostu i w znacznie szerszym zakresie dyskontować przyszłość.

Marek Świętoń

zarządzający funduszami akcji

Reklama
Reklama

w ING TFI

Popyt napędza zagranica

Pod względem stóp zwrotu osiąganych przez fundusze inwestycyjne Polska plasuje się w światowej czołówce. Jednak zagraniczne fundusze nie inwestowały znaczących kwot w polskie akcje. Myślę, że duża część tych inwestorów zdecydowała się uzupełnić swoje portfele o te walory.

Dodatkowo mamy fantastyczne dane makroekonomiczne. Wcześniej można było mieć obawy o wzrost inflacji, podwyższone ryzyko podwyżek stóp procentowych. Niski poziom inflacji, tempo wzrostu gospodarczego, które pod koniec ubiegłego roku przekroczyło 6 procent - to idealne warunki do poprawy wyników przez spółki.

Trudno powiedzieć, jak długo ten trend wzrostowy się utrzyma. Historycznie "efekt stycznia" trwał 3-4 tygodnie. Popyt przygaśnie, kiedy nasycą się fundusze zagraniczne. Tym bardziej że wyceny mniejszych firm, które na początku stycznia zaczęły wracać do racjonalnych poziomów, znów stają się wysokie. Podskoczyły także kursy spółek z WIG20.

Reklama
Reklama

Piotr Wiśniewski

analityk Domu Maklerskiego AmerBrokers

Można spodziewać się korekty

Dlaczego teraz duże spółki rosną szybciej niż średnie? W ostatnim okresie dała się zauważyć pewna dysproporcja. Spółki z indeksu MIDWIG rosły bardzo szybko, biły rekordy. Natomiast firmy duże nie. Taka anomalia na dłuższą metę nie jest możliwa. Ponadto nasza giełda na przełomie roku i na początku stycznia nie wzrosła tak mocno, jak giełdy zachodnie. Obecne dobre wyniki i rekordy indeksów są też skutkiem tego, że GPW próbuje "dociągnąć" do wzrostów na innych rynkach.

Kolejnym impulsem do wzrostów dużych spółek były dobre wiadomości makroekonomiczne oraz podniesienie ratingu. Co będzie dalej i czy wzrosty dużych spółek będą kontynuowane? Po tak dynamicznych zwyżkach kursów należy się raczej spodziewać lekkiej korekty. Dwu, trzyprocentowe wzrosty największych spółek nie mogą trwać w nieskończoność. Z jednej strony należy się zatem spodziewać ostudzenia giełdowej koniunktury. Jednak z drugiej - na rynku panuje optymizm i widmo korekty trochę się oddaliło.

Dariusz Górski

analitykPrzy tak wysokich cenach akcji, z jakimi mamy w tej chwili do czynienia, trudno sobie wyobrazić, by rynek nadal szybko rósł. To jest możliwe, o ile będzie się utrzymywał bardzo dobry nastrój za granicą - głównie w Stanach Zjednoczonych. Inwestorzy skupiają się na bankach, bo to jest sektor, który daje bardzo dobrą ekspozycję na sytuację makroekonomiczną w Polsce, a ta - jak wiadomo - jest bardzo dobra: mamy wysoki wzrost gospodarczy i niską inflację.

Te wzrosty, które obecnie obserwujemy,

interpretuję w ten sposób, że rynek liczy na duże wzrosty wyników spółek w 2007 r.

W ostatnich dwóch latach było tak, że faktyczne wyniki okazywały się znacznie lepsze od oczekiwań

z początku roku. Zyski zapewne okażą się wyższe, ale wątpię, czy to będą tak duże niespodzianki, jak w przeszłości. Jednym z powodów jest to, że oczekiwania są już wyśrubowane - żeby uzasadnić obecne wyceny, analitycy muszą już "podkręcać" prognozy wyników.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama