Obroty handlu detalicznego były w grudniu 2006 r. o 13,3 proc. wyższe niż rok wcześniej - taka jest średnia prognoz ekonomistów, ankietowanych przez "Parkiet". Byłby to wynik zbliżony do notowanych w kilku poprzednich miesiącach. - Sprzedaż detaliczna w grudniu jest zawsze bardzo wysoka. Prognozujemy, że była o 25 proc. większa niż miesiąc wcześniej - mówi Agnieszka Decewicz, ekonomistka Banku Pekao. Taka dynamika w skali miesiąca przełożyłaby się na 15,4 proc. wzrostu w porównaniu z grudniem 2005 r.
Według Agnieszki Decewicz, dobre wyniki handlu to efekt mocnego popytu konsumpcyjnego. - Sygnałem, że sprzedaż detaliczna będzie wysoka, były też dane o dużym wzroście płac w grudniu ub.r. - dodaje ekonomistka Pekao. Jak podał w minionym tygodniu Główny Urząd Statystyczny, w grudniu średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw (w firmach zatrudniających co najmniej 10 osób) była o 8,5 procent wyższa niż rok wcześniej. Według GUS, w końcówce ub.r. mieliśmy również do czynienia z rekordowym wzrostem zatrudnienia.
Agnieszka Decewicz uważa, że są również dwa inne powody, dla których należy się spodziewać wysokiej dynamiki sprzedaży detalicznej. - Chodzi o osoby pracujące za granicą, które wróciły na święta do kraju i robiły u nas przedświąteczne zakupy - mówi ekonomistka. Jej zdaniem, do wzrostu obrotów firm handlowych przyczyniły się również dobre (choć słabsze niż w kilku poprzednich miesiącach) dane o sprzedaży nowych samochodów.
Dziś Narodowy Bank Polski poda wskaźniki inflacji bazowej w grudniu ub.r. Większość analityków spodziewa się, że inflacja netto (najbaczniej obserwowany indeks) wzrosła do 1,7 proc., z 1,6 proc. miesiąc wcześniej. "Oficjalna" inflacja (mierzona zmianą cen konsumpcyjnych) była niższa - wyniosła w grudniu ub.r. 1,4 proc.
To wskazuje, że ostatni spadek inflacji był efektem działania czynników sezonowych i że w perspektywie kilku miesięcy można się spodziewać stopniowego wzrostu dynamiki cen - do poziomu inflacji bazowej. Ten ostatni jest jednak wciąż wyraźnie poniżej celu Rady Polityki Pieniężnej, który wynosi 2,5 proc. To z kolei sygnalizuje, że presja na wzrost cen w naszej gospodarce jest bardzo ograniczona.