Nie. Ta kwestia znajduje się wyłącznie w gestii ministerstwa skarbu. Resort sprawiedliwości patrzy na sprzedaż akcji PZU Eureko wyłącznie pod względem karnoprawnym, a nie unieważnienia bądź nieunieważnienia prywatyzacji towarzystwa.
Czy śledztwo w sprawie prywatyzacji PZU, które prowadzi od stycznia 2005 r. Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku, ma szanse w najbliższym czasie się zakończyć?
Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Bywają śledztwa trwające np. trzy lata, choć dotyczą spraw z pozoru prostszych. Prywatyzacja PZU to sprawa wielowątkowa, na co wskazywał już zresztą raport sejmowej komisji śledczej. W tej chwili gdańscy prokuratorzy zebrali już ok. 800 tomów akt. Naprawdę trudno przewidzieć, kiedy to śledztwo może się zakończyć.
Czy zgadza się Pan ze stwierdzeniem, że gdańscy prokuratorzy wyczerpali już wszystkie swoje możliwości i nie pozostaje im nic innego, jak tylko czekać na pomoc prawną z Holandii?
Nie. Jest jeszcze wiele spraw, które prokuratura w Gdańsku powinna badać i pomoc prawna nie jest do tego potrzebna. Jako przykład podam chociażby niezakończone jeszcze ekspertyzy biegłych z zakresu bankowości, rachunkowości oraz audytu.
Czy w najbliższym czasie w związku z prywatyzacją PZU możemy spodziewać się podobnych akcji policji i prokuratury, jak miało to miejsce z Emilem Wąsaczem, byłym ministrem skarbu?