Na Londyńskiej Giełdzie Metali wtorek był dniem pokaźnych wzrostów notowań. Cena niklu na piątej sesji z rzędu odnotowała rekord. Przyczyną tak ożywionego popytu na ten metal służący do produkcji stali nierdzewnej były obawy o ciągłość dostaw spowodowane niskim stanem zapasów i sporem płacowym w należącej do Xstrata kanadyjskiej firmy Sudbury. W kopalni i hucie zatrudnia ona ponad tysiąc pracowników. Zapasy niklu monitorowane przez LSE spadły w ciągu roku o 86 proc. i obecnie nie pokrywają nawet dwudniowego zużycia. Deutsche Bank prognozuje, że tegoroczne zużycie niklu przewyższy jego produkcję o 3,6 tys. ton. W ub.r. deficyt ten wyniósł 23,3 tys. ton. Nikiel zdrożał od początku roku o 15 proc., bardziej niż jakikolwiek inny metal notowany na LME.
Wczoraj jednak drożały również inne. Cena cyny wzrosła do poziomu najwyższego od co najmniej 1989 r. Trzeci dzień z rzędu drożała miedź. Spowodowała to informacja o grudniowym wzroście o 11 proc. chińskiego importu miedzi, a także pierwszy od września wzrost indeksu wiodących wskaźników gospodarczych w USA.
O spodziewanej dobrej koniunkturze na rynku aluminium świadczy udana emisja obligacji za 2 mld USD przez największego producenta tego metalu Alcoa.
Wczoraj po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono na Londyńskiej Giełdzie Metali 2830 USD, o 73 USD więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2681 USD za tonę.