Reklama

Składki niższe od lipca?

Zyta Gilowska chce obniżyć poziom składki rentowej jeszcze w tym roku - choć plany mówiły o 2008 r. To test na siłę wicepremier w rządzie. Skala i tempo redukcji mają zależeć od bieżącej kondycji budżetu

Publikacja: 26.01.2007 08:05

Ze względu na korzystną sytuację gospodarczą pracujemy obecnie nad możliwościami nieco wcześniejszej obniżki składki rentowej - oznajmiła wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska w czasie debaty budżetowej w Sejmie. Rządowe plany mówiły jak dotąd o redukcji składki o 3 pkt proc. w 2008 r. i dalsze 3 pkt proc. w 2009 r. W ten sposób zmaleje ona z obecnych 13 proc. do 7 proc. Ministerstwo Finansów szacuje, że dzięki takiemu posunięciu obciążenia fiskalne nakładane na pracę zmaleją o jedną szóstą. To zaś spowoduje, że firmy będą chętniej zatrudniać pracowników. Problem w tym, że podobne plany nie powiodły się już rok temu. Wicepremier stawia więc kwestię reformy na ostrzu noża i grozi dymisją. - Jeśli nie uda się zmniejszyć składki rentowej, nie będę robiła tego, co robię dalej. Niech robi to ktoś inny - stwierdziła wczoraj w Radiu PiN.

Podkręcanie tempa

Jak dowiedzieliśmy się w resorcie, wicepremier rozważa przyspieszenie reformy i obniżenie składki jeszcze w tym roku - być może nawet z początkiem lipca. Wszystko zależy od tego, w jakim stopniu szybki wzrost gospodarczy przełoży się na dochody budżetu. Wiceminister finansów Katarzyna Zajdel-Kurowska informowała niedawno, że MF opracuje na nowo prognozy dynamiki PKB. Nic dziwnego - projekt budżetu pisano, zakładając tegoroczny wzrost gospodarczy na poziomie 4,6 proc. Ekonomiści są już raczej pewni, że będzie to więcej. Ostatnio nawet konserwatywny w swych ocenach Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową ocenił, że gospodarka będzie się rozwijać w tempie 5,3 proc. Podobne opinie przedstawił wczoraj Bank Światowy. - Krótkoterminowe perspektywy dla gospodarek Europy Środkowej i Wschodniej, w tym Polski, są bardzo dobre - przyznał Thomas Laursen, główny ekonomista BŚ na kraje regionu.

Czy znajdą się pieniądze?

Problem w tym, że nawet niewielka obniżka składek na ubezpieczenia społeczne może sporo kosztować. W ubiegłym roku resort finansów szacował, że zmniejszenie obciążeń ZUS-owskich o 1 pkt proc. oznacza konieczność dopłacenia do Zakładu kolejnych 2,1 mld zł ponad obecne kwoty dotacji. Skąd MF wygospodaruje te środki - nie wiadomo. Niewykluczone że w tym roku resort zdecyduje się na bardziej ostrożny wariant - a więc obniżkę składki o mniej niż 3 pkt proc. Na szczegóły poczekamy najpóźniej do maja. Wtedy powinny się ukazać projekty ustaw reformujących finanse państwa. W Sejmie wicepremier sugerowała jednak, że termin ten ulegnie skróceniu. Z informacji "Parkietu" wynika, że ostateczny termin i skala redukcji składek ZUS będą zależeć m.in. od napływających danych o wykonaniu budżetu.

Reklama
Reklama

Uwaga na deficyt

Co ciekawe, "rentowa" część ZUS jest w tym momencie dochodowa. Składki mają przynieść w tym roku 35,6 mld zł. Wydatki Funduszu Rentowego wyniosą natomiast 35,3 mld zł, z czego tylko 28,3 mld zł trafi na świadczenia rentowe. 3,4 mld zł mają kosztować rozmaite dodatki pielęgnacyjne. 2 mld zł ma trafić na emerytury wypłacane zamiast rent. Z. Gilowska może liczyć, że redukcja składek skłoni ZUS do weryfikacji dotychczas przyznanych świadczeń. Większość ekspertów wątpi jednak, czy po uszczelnieniu zasad przyznawania świadczeń rentowych pod koniec lat 90. możliwe są dalsze cięcia.

Inną kwestią jest wpływ wcześniejszej obniżki składki na poziom deficytu sektora finansów publicznych. W ostatniej prognozie przesłanej do Brukseli rząd zapewnia, że obniżymy niedobór do 3 proc. PKB (maksymalny akceptowany poziom) do 2009 r. Wtedy deficyt sektora ma wynieść 2,9 proc. PKB. Wyższe dopłaty do ZUS mogą pogorszyć saldo.

Powracająca

walka z klinemPriorytetem Ministerstwa Finansów, jak od dłuższego czasu zapewnia wicepremier Zyta Gilowska, jest obniżanie tzw. klina podatkowego, czyli średniego udziału podatków i składek na ubezpieczenia społeczne w wynagrodzeniach. W Polsce ten współczynnik szacowany jest, zależnie od metodologii, na poziomie 42,4-43,6 proc. W Unii Europejskiej wyższy wskaźnik mają: Belgia, Niemcy, Szwecja, Litwa i Austria.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama