W piątek o godzinie 13.44 do inwestorów dotarła wiadomość o zawieszeniu obrotu akcjami Polmosu Lublin z powodu ogłoszenia wezwania do sprzedaży papierów. Informacja była o tyle zaskakująca, że tydzień temu zakończyło się kolejne już wezwanie, jakie ogłosił nowy inwestor strategiczny spółki - fundusz Oaktree Capital Management. Jego celem było objęcie 100 proc. akcji, ale po dwóch wezwaniach ma 96 proc. To większość, która umożliwia mu wycofanie producenta Gorzkiej Żołądkowej z GPW, do czego zresztą dąży.
Jak się okazało, informacja o kolejnym wezwaniu była nieprawdziwa. - Całe zamieszanie wynikło z błędu jednego z naszych pracowników, do którego trafiły nieaktualne dokumenty - tłumaczy Dariusz Marszałek, rzecznik giełdy. Zaznacza, że tego typu sytuacja miała miejsce po raz pierwszy. Błąd nie był istotny, bo dotyczył spółki, której papiery nie są już płynne. Przed zawieszeniem notowań właściciela zmieniło zaledwie 550 akcji po 50,8 zł. Po tym, jak o 15.00 wznowiono handel akcjami Polmosu Lublin, obroty zwiększyły się, ale wolumen nie przekroczył 2 tys. sztuk. Na zakończeniu sesji kurs akcji wyniósł 51 zł, po wzroście o 0,2 proc.