Ministerstwo Transportu zdecydowało, że zmieni wysokość dopłat do ruchu samochodów ciężarowych po płatnych odcinkach autostrad, zarządzanych przez koncesjonariuszy. Zdaniem resortu, obecny system, w którym koncesjonariusze dostają pieniądze ryczałtem, wyliczanym w oparciu o prognozy ruchu samochodów ciężarowych, powoduje nadmierne wydatki budżetu państwa. Oszczędności mają iść nawet w setki milionów złotych.
Na razie ministerstwo nie ujawnia, o ile zostaną obniżone rekompensaty. Szczegóły mają być znane dopiero w połowie roku. Jedno jest pewno - resort zmierza usiąść z koncesjonariuszami do stołu i negocjować. Zapewnia też, że systemem odszkodowań nie będą objęci nowi koncesjonariusze, którzy zostaną wyłonieni w toczących się przetargach.
300 mln zł nadwyżki
Obecnie w Polsce jest dwóch koncesjonariuszy płatnych odcinków autostrad. Są to Autostrada Wielkopolska (zarządza autostradą A2) oraz giełdowy Stalexport (zarządza autostradą A4).
Według Jerzego Polaczka, ministra transportu, ich głównym źródłem dochodów są wprowadzone w 2005 roku odszkodowania za ruch ciężarówek. - Jak wynika z szacunków firmy audytorskiej, Autostrada Wielkopolska w ubiegłym roku zarobiła na rekompensatach 300 mln zł więcej, niż wyniosłyby jej wpływy z pobierania opłat za wjazd samochodów ciężarowych na trasę - mówi minister. W przypadku Stalexportu chodzi o znacznie mniejszą kwotę. Z danych MT wynika, że nadwyżka wyniosła około 9 mln zł. Przypomnijmy, że Unia Europejska uznała, że kierowcy ciężarówek, którzy muszą kupować winiety, nie powinni płacić za korzystanie z autostrad. Według Brukseli, w przeciwnym razie będą zmuszani do dwukrotnego uiszczenia opłaty za tę samą rzecz. Dlatego też dwa lata temu rząd rozpoczął negocjacje z koncesjonariuszami. Efektem było podpisanie porozumień i nowelizacja prawa, która umożliwiła wypłatę odszkodowań z Krajowego Funduszu Drogowego.