Utrzymywanie się cen ropy naftowej w pobliżu 55 USD na baryłkę ma największy wpływ na obraz rynku surowcowego w ostatnich dniach. Jeśli notowania czarnego złota, jak się czasem nazywa ropę, spadną, prawdopodobnie cały rynek surowcowy wróci do trendu spadkowego.
Wczoraj notowania ropy w Nowym Jorku minimalnie obniżyły się, do 54,9 USD za baryłkę. Równocześnie staniały jej pochodne - olej opałowy i benzyna. Wśród inwestorów powoli wraca przekonanie, że zapasy paliw energetycznych w Stanach Zjednoczonych są wystarczające, żeby pokryć większy popyt, który jest spodziewany w ciągu najbliższych dwóch tygodni z powodu większych chłodów niż zwykle o tej porze. Według służb meteorologicznych, w kolejnych tygodniach zima w części północno-wschodniej USA, która odpowiada za 80 proc. amerykańskiego zapotrzebowania na paliwa grzewcze, powinna powoli ustępować. Zdaniem analityków, do czasu gdy zima będzie czynnikiem nakręcającym popyt, na rynku ropy raczej niewiele się wyjaśni. Inwestorzy czekają jednak też w napięciu na odpowiedź, czy kartel OPEC zrealizuje zapowiedziane jeszcze pod koniec zeszłego roku obniżki wydobycia o pół miliona baryłek na dobę. Członkowie kartelu mają je wprowadzić od początku lutego.
Wśród innych surowców zeszły tydzień przyniósł lekki wzrost notowań metali - szlachetnych i kolorowych. Srebro i nikiel zdrożały o ponad 3-proc. Cały wskaźnik CRB Futures, który obejmuje notowania kontraktów na 19 surowców energetycznych z giełd w Chicago i Nowym Jorku, wzrósł o 1,5 proc. Wczoraj stracił 0,5 proc. i wynosił 294,1 pkt.