Skłonność Polaków do oszczędzania pozostanie na niskim poziomie, gospodarstwa domowe chcą wydawać pieniądze na konsumpcję, planując odkładanie pieniędzy na później - uważa Grzegorz Latała, zarządzający portfelem dłużnym w CU TFI.
W ostatnich latach Polacy przeznaczali około 7 proc. dochodów do dyspozycji brutto (zarobki minus podatki) na inwestycje w mieszkanie i instrumenty finansowe. To znacznie mniej niż w połowie lat 90. (powyżej 10 proc.). Nie jest to jednak zła wiadomość dla banków i TFI. - Dochody do dyspozycji brutto urosły w ub.r. realnie o około 5-6 proc. (to dane wstępne) i prawdopodobnie tak samo będzie w kolejnych dwóch latach. Razem z nimi zwiększy się zadłużenie gospodarstw i ich aktywa finansowe, np. inwestycje w fundusze - tłumaczy Grzegorz Latała.
Dodaje także, że tempo przepływu pieniędzy z depozytów bankowych do funduszy będzie spadać. Z jednej strony z powodu spodziewanej słabszej koniunktury na giełdzie, z drugiej - coraz większej konkurencji na rynku funduszy. - Spadną opłaty za zarządzanie. Dla banków, które mają swoje TFI, nie będzie już tak bardzo opłacalne przesuwanie pieniędzy do funduszy - mówi Latała.
CU TFI wraz z IQS&Quant Group zbadały, w jaki sposób klienci TFI - obecni i potencjalni - lokują swoje oszczędności. Okazało się, że osoby, które inwestują w fundusze, mają bardziej zróżnicowany portfel - ponad połowa z nich (na 519 uczestników) trzyma pieniądze w bankach, kupiło jednostki lub ubezpieczenie na życie. W przypadku potencjalnych klientów TFI (507 osób) aż 44 proc. ma jedynie konto lub lokatę bankową.
Co powstrzymuje tych ostatnich przed inwestowaniem pieniędzy? Jak wynika z badań, te osoby są przekonane, że potrzebna jest tutaj wiedza i spore środki. Ryzyko i prosta forma oszczędzania mają mniejsze znaczenie.