- Jesteśmy przygotowani do sfinansowania akcji, która ułatwi życie polskim producentom trzody chlewnej - oznajmiła wczoraj wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska po posiedzeniu rządu. Zaprzeczyła tym samym, że jej resort blokuje pieniądze, potrzebne na skup żywca.
Minister rolnictwa i lider Samoobrony Andrzej Lepper zagroził niedawno, że jeżeli MF nie znajdzie pieniędzy na interwencję na rynku, jego partia wystąpi z koalicji. Wypowiedź Gilowskiej analitycy odczytali jako zażegnanie konfliktu i ustępstwo wobec Leppera. Prawdopodobnie decyzję wymusił sam premier Jarosław Kaczyński, który już wczoraj rano przyznał, że skup będzie prowadzony. - Ta sprawa była omawiana raz na posiedzeniu rządu, później drugi raz, wszystko zostało wyjaśnione. Pieniądze będą przesunięte - zapewnił szef rządu w wywiadzie dla Polskiego Radia.
Polityczny problem to pokłosie tzw. górki świńskiej - czyli przewagi podaży nad popytem na rynku trzody chlewnej. Według danych GUS za 11 miesięcy 2006 r., produkcja wieprzowiny zwiększyła się o 17 proc. W tym samym czasie skup wzrósł jedynie o 2,1 proc. Pojawiły się problemy zarówno ze sprzedażą żywca, jak i samego mięsa. Efektem "górki" był spadek cen wieprzowiny do poziomów nienotowanych na rynku od lat (około 3,60 zł/kg). Wielu producentów mięsa uznało, że nadpodaż to efekt braku interwencji ze strony rządu.
Resort rolnictwa chce zaradzić kłopotom rolników i nabyć około 70-80 tys. ton żywca. Koszt takiej operacji oceniany jest na 300-400 mln zł. Gilowska podkreśliła, że minister rolnictwa ma w tegorocznym budżecie do dyspozycji około miliarda złotych, w tym 650 mln zł na dopłaty do paliwa rolniczego. Rok temu wykorzystano tylko część kwoty na ten cel. Wicepremier pytana o dokładną kwotę odpowiedziała: - To będzie akcja odpowiednia do skali problemu.
Nie jest pewne, czy na skup zgodzi się Komisja Europejska (Polskę obowiązują unijne limity produkcji wieprzowiny). Wszystko wskazuje, że rząd znalazł jednak wyjście z sytuacji - mięso trafi nie na rynek, ale do państwowych rezerw.