W tym roku frank stracił w stosunku do euro 1 proc. i był wczoraj notowany najniżej od wprowadzenia wspólnej waluty w 1999 r. O słabości franka przesądza przekonanie, że Europejski Bank Centralny będzie podnosił stopy procentowe szybciej niż szwajcarski. Szwajcaria ma najniższe stopy wśród większych gospodarek, oczywiście poza Japonią. Zachęca to inwestorów do zaciągania kredytów we frankach i kupowania za nie zagranicznych aktywów.
Euro było wczoraj notowane w Zurychu po 1,6255 franka, najwyżej w historii. W tym roku kurs franka spadł w stosunku do 15 z 16 głównych walut. Umocnił się w stosunku do złotego. Frank był w Polsce rekordowo słaby 20 grudnia ub.r. Kosztował wtedy 2,3676 PLN. Wczoraj kurs wzrósł do 2,4265.
Nie ma groźby inflacji
Jeden z członków rady Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB) Serge Gaillard powiedział wczoraj w Bernie, że słaby kurs franka nie niepokoi go tak długo, jak długo nie ma zagrożenia inflacyjnego.
Na razie rzeczywiście takiej groźby nie ma. W grudniu ceny w Szwajcarii wzrosły o 0,6 proc., czyli znacznie poniżej 2-proc. limitu wyznaczonego ponad dekadę temu przez SNB. Bank centralny przewiduje, że inflacja utrzyma się poniżej 2 proc. do III kwartału 2009 r. W grudniu SNB podniósł podstawową stopę po raz piąty w ciągu roku.