W dalszym ciągu notowaniom na warszawskiej giełdzie towarzyszy ograniczona aktywność inwestorów. To znak, że trwa wyczekiwanie na rozwój wypadków. Posiadacze akcji nie mają powodów ich wyprzedawać, bo choć zwyżka na światowych giełdach przystopowała, to brakuje jednocześnie wyraźnych sygnałów, że najbliższa przyszłość przyniesie mocniejszą przecenę. Do kupowania po wyższych cenach zniechęcają wysokie wyceny. Znaczenie mają również wygórowane oczekiwania odnośnie do wyników za IV kwartał. Przekonuje o tym reakcja na rezultaty Banku Millennium. Choć były dobre, to nie wystarczyły do podciągnięcia kursu. Z przeciwną sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku TP. Tu nikt nie oczekiwał wiele. Rzeczywiście wyniki, a tym bardziej zapowiedzi na ten rok, nie dały powodów do optymizmu, ale też stojący od kilkunastu miesięcy w miejscu kurs taki scenariusz dyskontował. Kluczowe dla kondycji rynku będzie więc zachowanie nie tych firm, które inwestorzy omijali z fundamentalnych powodów w poprzednich miesiącach. Bardziej istotne jest to, jak wypadnie zderzenie rzeczywistej poprawy wyników z nadziejami, które odzwierciedlała mocna zwyżka notowań w poprzednich miesiącach. Tu można przyjąć, że każde rozczarowanie będzie "karane" wyraźną obniżką kursu. Byłoby to też potwierdzeniem obaw wyrażanych przez wielu inwestorów, że mimo korzystnej oceny fundamentów gospodarki i spółek notowania w drugiej połowie minionego roku poszły za mocno w górę.

Utrzymujący się od półtora tygodnia marazm sprzyja poszukiwaniu nowych celów inwestycyjnych. Większe zainteresowanie zaczynają budzić firmy, które wcześniej nie cieszyły się wzięciem. Wczoraj chętnie kupowano akcje Redanu, Polic, Polcoloritu. W poprzednich dniach zainteresowaniem cieszyły się Nowa Gala, Mostostal Export czy JC Auto. Wydaje się, że to zjawisko zaczyna przybierać trwalszą formę. Co oznacza, że w kolejnych dniach możemy być świadkami niespodziewanych wahań kursów dotychczasowych outsiderów. Równocześnie taka sytuacja byłaby złym sygnałem dla całego rynku. Wzmożona spekulacja papierami słabszych fundamentalnie firm zazwyczaj towarzyszy końcowemu etapowi zwyżki.