Resort skarbu chce znieść przywileje przysługujące notowanym na giełdzie narodowym funduszom inwestycyjnym. Zgodnie z projektem ustawy przedstawionym przez MSP, każdy z czternastu giełdowych funduszy miałby zmienić swoją nazwę na taką, która nie zawiera zwrotu narodowy fundusz inwestycyjny. Co ważniejsze, MSP chce znieść ulgi podatkowe dla NFI.

W tej chwili fundusze, podobnie jak towarzystwa funduszy inwestycyjnych, są zwolnione z podatku od dywidend i od zysków kapitałowych ze sprzedaży udziałów w innych firmach. Zdaniem resortu, stawia je to w "niczym nieuzasadnionej uprzywilejowanej sytuacji w stosunku do innych podmiotów gospodarczych".

Skarb Państwa liczy, że ustawa o likwidacji ulg dla NFI spowoduje zwiększenie wpływów budżetowych. W ubiegłym roku łączny zysk jednostkowy dziesięciu NFI, które były na plusie, wyniósł ok. 137 mln zł (57 proc. tej kwoty to wyniki Midasa i Krezusa). Zysk do opodatkowania byłby jednak znacznie niższy, ponieważ wynik ten obejmuje zyski z przeszacowania na koniec roku wartości posiadanych (i niesprzedanych) akcji spółek giełdowych.

Władze niektórych funduszy spodziewały się zniesienia przywilejów dla NFI. - Zdajemy sobie sprawę z tego, że ulgi podatkowe zostaną prędzej czy później zlikwidowane, dlatego nie jest w naszym interesie przypominanie o tym, że istnieją - powiedział "Parkietowi" kilka tygodni temu przedstawiciel jednego z funduszy. - NFI już teraz muszą płacić podatki, tak jak każda inna firma, jeżeli zdecydują się bezpośrednio prowadzić działalność gospodarczą niezwiązaną z inwestycjami kapitałowymi - przypomina prezes innej spółki, zaangażowanej w działalność deweloperską.

Obserwatorzy rynku NFI uważają, że najbardziej narażone na dodatkowe obciążenia podatkowe są fundusze, które prowadzą działalność typu private equity, czyli BBI Capital, Zachodni, Progress, Krezus i Midas oraz NFI Jupiter.