Pod znakiem wyczekiwania na komunikat Rezerwy Federalnej stały wczorajsze notowania na giełdach na świecie. Ważna była nie sama decyzja w sprawie stóp - bo na rynku panował konsensus, że pozostaną bez zmian - ile zawarta w komunikacie ocena sytuacji gospodarczej, na podstawie której można by prognozować przyszłe posunięcia amerykańskiego banku centralnego. Ten nie będzie miał łatwego życia. Wczorajsze dane Departamentu Handlu potwierdziły, że gospodarka USA w I kwartale rozwijała się najwolniej od czterech lat, natomiast najważniejsza dla Fedu tzw. inflacja bazowa rosła szybciej (2,4 proc.), niż podawano pierwotnie (2,2 proc.). Groźba szybkiej zwyżki cen może na dłuższy czas powstrzymać Bena Bernanke i jego kolegów przed redukcją stóp. Mimo kiepskich danych makro amerykańskie indeksy trzymały się wczoraj blisko środowego zamknięcia, bo inwestorzy chętnie kupowali akcje spółek surowcowych po przekroczeniu cen ropy w USA progu 70 dolarów za baryłkę. Zyskały m.in. akcje Exxon Mobil, największej światowej firmy paliwowej. Na plusie był też segment technologiczny, drożały papiery Intela, polecone do zakupów przez analityków z Lehman Brothers.

Po pięciu sesjach dołowania wreszcie w górę poszły notowania akcji na dojrzałych rynkach Europy. Wzrost był wyraźny - najlepszy z głównych indeksów, niemiecki DAX, zyskiwał przeszło 1,5 proc. Do rozkręcenia popytu na europejskie papiery rękę przyłożyli specjaliści z Citigroup. Twierdzą, że akcje ze Starego Kontynentu należy kupować, bo ich wyceny są korzystniejsze aniżeli na innych rynkach i zbliżyły się do historycznie najniższych poziomów. Papiery kosztują średnio 15 razy więcej od zysków spółek, podczas gdy na rynkach Azji i Ameryki wskaźnik cena/zysk wynosi co najmniej 17. Podobnie jak w Stanach, wzięcie miały akcje firm naftowych. Akcjonariusze BP zyskali prawie 2 proc., a Statoilu ponad 3 proc. Swoje robią też plotki o kolejnych przejęciach. W Niemczech akcje Deutsche Postbanku zdrożały o 5 proc. w wyniku spekulacji, że wkrótce padnie łupem Commerzbanku.