Tydzień na warszawskiej giełdzie zakończył się nowymi rekordami. WIG20 rosnąc o 1,71 proc. do 3899,3 pkt zakończył dzień na najwyższym poziomie w historii. Podobne rekordy były też udziałem indeksów WIG i sWIG80. TechWIG, kończąc dzień na poziomie 1363,65 pkt, miał na zamknięciu najwyższą wartość od stycznia 2001 roku.
Motorem napędowym piątkowej zwyżki były przede wszystkim spółki surowcowe. Zważywszy na utrzymujące się wysokie ceny ropy i miedzi, a przede wszystkim z uwagi na zarówno fundamentalną, ale też i techniczną, perspektywę dalszych ich wzrostów, akcje tych spółek powinny dalej cieszyć się zainteresowaniem.
Utrzymujące się dobre nastroje tak w Warszawie, jak i na świecie sprawiają, że w przyszłym tygodniu, być może po niewielkiej korekcie w poniedziałek, należy zakładać dalsze wzrosty. Aktualnie trudno jest znaleźć przesłankę do oczekiwania silniejszej wyprzedaży. Jeszcze przed 2-3 tygodniami takim pretekstem był silny wzrost rentowności amerykańskich obligacji. Aktualnie element ten nie budzi obaw. Nawet mimo że rentowność 10-letnich papierów w ciągu trzech dni wzrosła z poziomu 4,994 proc. do 5,18 proc., co może sugerować zakończenie trzytygodniowej korekty i powrót do trendu wzrostowego.
Aktualnie największym zagrożeniem dla hossy na warszawskiej giełdzie jest załamanie na światowych rynkach akcji. Jak się wydaje, jest to możliwe tylko w dwóch przypadkach. Gwałtownego wzrostu inflacji w USA, skutkującego wzrostem stóp procentowych lub w przypadku spektakularnego bankructwa dużego funduszu hedgingowego. To zwróciłoby uwagę na utrzymującą się zbyt dużą skłonność do ryzyka, co czyni w bardzo wielu przypadkach wyceny akcji oderwane od rzeczywistości.
Sytuacja techniczna na wykresie indeksu WIG20 po piątkowej zwyżce nie daje najmniejszej przesłanki do oczekiwania spadków. Co więcej, naruszenie znajdującego się na 3880 pkt górnego ograniczenia rocznego kanału wzrostowego może nawet sugerować przyśpieszenie wzrostów.