Zamiary, jakie ma CTL Logistics w stosunku do innych podmiotów, są coraz bardziej sprecyzowane. Jeżeli chodzi o przejęcia, być może na pierwszy ogień pójdą dwie spółki z województwa śląskiego: PTKiGK Rybnik i PTK Holding Zabrze. Obie firmy dysponują w sumie kilkoma tysiącami wagonów, ponad 200 lokomotywami i zatrudniają z górą 4 tys. pracowników. Łącznie mają też 3,7-proc. udział w krajowym rynku kolejowych przewozów cargo, co - jak na polskie warunki - stanowi pokaźny kawałek tortu. Przypomnijmy, że PKP Cargo, do niedawna państwowy monopolista, nadal kontroluje około 4/5 tego rynku. O tym, że oba PKT będą do kupienia, zaczęło się mówić w maju. W ciągu kilku tygodni zrobiło się wokół nich spore zamieszanie.
Walka będzie zacięta
Wśród zainteresowanych przejęciem około 50-proc. udziałów w obu przedsiębiorstwach jest m.in. CTL Logistics, o czym powiedział niedawno prezes i właściciel tej firmy Jarosław Pawlak. Zapowiada się więc zacięta walka, tym bardziej że zainteresowanie śląskimi przewoźnikami wyraziło dotychczas łącznie kilkunastu inwestorów - zarówno branżowych, jak i finansowych - z Polski i z zagranicy. Mówi się w tym kontekście m.in. o austriackim narodowym przewoźniku kolejowym. Rozmowy z inwestorami już się rozpoczęły. Efektów można się spodziewać jesienią.
A może węgierski MAV?
Z Austriakami, a także z Niemcami z Deutsche Bahn oraz Francuzami, Amerykanami, Holendrami, a być może i Rosjanami oraz Ukraińcami, CTL Logistics może się również spotkać przy okazji innego przetargu. Chodzi o prywatyzację węgierskiej firmy MAV Cargo. Jarosław Pawlak wprawdzie nie stwierdził jednoznacznie, że zamierza się ubiegać o zakup tej firmy, ale i nie wykluczył złożenia oferty.