Czeski bank centralny podniósł wczoraj podstawową stopę procentową o jedną czwartą punktu procentowego, do poziomu najwyższego od prawie pięciu lat. O podwyżce zdecydował szybki wzrost wydatków konsumpcyjnych i słabnący kurs korony, co w sumie groziło przyspieszeniem inflacji. Stopy w Czechach nadal są najniższe w Unii Europejskiej.
Słabnąca korona
i większa konsumpcja
Siedmioosobowa rada banku postanowiła podnieść podstawową stopę do 3 proc. i jest to druga w tym roku podwyżka w Czechach. Taka decyzja była niemal powszechnie oczekiwana, co spowodowało umocnienie się kursu korony. Wczoraj w południe w Pradze za euro płacono 28,12 korony w porównaniu z 28,15 w środę wieczorem. Od początku roku czeska waluta straciła do euro 2,3 proc., po sięgającej 5,5 proc. aprecjacji w zeszłym roku. Silna korona hamuje wzrost cen importowych, co pomaga trzymać w ryzach inflację. A to jest konieczne do spełnienia warunków wstąpienia do strefy euro, co Czechy zamierzają zrobić na początku przyszłej dekady. Członkowie rady czeskiego banku centralnego jeszcze przed wczorajszym posiedzeniem wyrażali obawy, że inflacja, która w czerwcu podskoczyła do 2,5 proc., może szybciej, niż pierwotnie zakładano, przekroczyć poziom 3 proc. ustalony przez bank jako docelowy i niezbędny w aspekcie przyjęcia euro.
Większą od oczekiwanej inflację spowodowało osłabnięcie korony, a także stymulowane wzrostem płac i spadkiem bezrobocia znaczące zwiększenie wydatków konsumpcyjnych na domy, samochody i wyposażenie mieszkań. W tej sytuacji analitycy spodziewają się kolejnego podniesiena stóp procentowych w Czechach już w czwartym kwartale, gdyż szybki wzrost gospodarczy zwiększa ryzyko inflacyjne.