Piątkowe dymisje Janusza Osucha, prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, oraz Daniela Pawłowca ze stanowiska ministra w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, zaostrzyła i tak już napiętą sytuację w koalicji. J. Osuch piastował stanowisko od maja tego roku. Media zwracały uwagę, że jako absolwent Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Kielcach nie miał odpowiednich kwalifikacji do kierowania ARiMR. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że dysponował za to poparciem Samoobrony.
Rzecznik rządu Jan Dziedziczak poinformował, że o dymisji przesądziły nieprawidłowości w tej instytucji, a premierowi nie podobał się "nepotyzm", do jakiego w Agencji dochodziło. Nowym prezesem ARiMR został dotychczasowy wiceprezes tej instytucji Leszek Droździel, popierany przez PiS. - To zerwanie koalicji - tak zmiany personalne komentował przewodniczący Samoobrony Andrzej Lepper.
Do zaostrzenia doszło także na linii PiS - Liga Polskich Rodzin. Ostateczną decyzję, co zrobić w sprawie odwołania swojego posła z ministerialnego stanowiska w UKIE, Liga podejmie 6 sierpnia. Powodem dymisji był list wysłany do minister spraw zagranicznych Anny Fotygi, w którym D. Pawłowiec kwestionował wyniki unijnego kompromisu w sprawie eurokonstytucji. Wicepremier Przemysław Gosiewski (PiS) określił zachowanie członka LPR jako "nielojalne". Z kolei Liga broniła w piątek swojego posła. - Minister Daniel Pawłowiec w liście do szefowej MSZ wyraził poglądy nie tylko swoje, ale większości klubu LPR - stwierdził jeden z liderów partii Mirosław Orzechowski.
Rzecznik rządu zaprzeczył, że ostatnie dymisje miały na celu uderzenie w koalicjantów. - Premier zareagował tam, gdzie zobaczył nieprawidłowości. Na tym polega normalne zarządzanie państwem - podkreślił J. Dziedziczak.
Przewodniczący Samoobrony Andrzej Lepper nie miał jednak wątpliwości, że intencje szefa rządu są inne. - Premier po prostu już gubi się w tym wszystkim, nie wie, co ma robić i próbuje wymusić na nas wyjście z koalicji, żeby powiedzieć społeczeństwu, że on koalicji nie zerwał - stwierdził. Zasugerował jednocześnie zwołanie specjalnego posiedzenie parlamentu (zgodnie z kalendarzem, posłowie zjechać mają do Warszawy dopiero 22 sierpnia).