Gazprom odroczył wprowadzenie ograniczeń dostaw gazu dla Białorusi, po tym jak Mińsk przekazał na jego konto 190 mln USD w ramach spłaty długu za dostawy paliwa w pierwszym półroczu tego roku.
Rosyjski koncern jednocześnie ogłosił, że daje Białorusi tydzień na całkowite uregulowanie zadłużenia za gaz, które wynosi ponad 456 milionów dolarów. Zażądał też, by w tym półroczu strona białoruska terminowo opłacała już sto procent bieżących należności za dostarczane paliwo.
Obecny konflikt rosyjsko-białoruski gwałtownie zaostrzył się w minioną środę, gdy Gazprom zapowiedział, że w piątek o 8.00 rano zmniejszy dostawy na Białoruś o 45 proc., bo za tyle gazu dostarczonego w pierwszym półroczu nie otrzymał pieniędzy. Termin zapłaty minął, według umowy z 31 grudnia 2006 r., 23 lipca. Komisja Europejska wezwała do szybkiego rozwiązania sporu, bo przez Białoruś płynie gaz do Polski i Niemiec.
Białoruski prezydent Aleksandr Łukaszenka obiecał w czwartek, że Rosja otrzyma w najbliższych dniach 460 mln USD tytułem spłaty tego długu. Tego samego dnia wieczorem wysłał do Moskwy na rozmowy z rosyjskim monopolistą delegację Biełtransgazu - operatora sieci przesyłowej na Białorusi. Rozmowy trwały całą noc.
Wczesnym rankiem rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprianow powiedział dziennikarzom przed siedzibą spółki, że jeszcze przed 10.00 (czasu moskiewskiego), a więc przed upływem terminu ultimatum, Białorusini przedstawili dowód płatności na pokaźną część długu.