Mimo dochodzących z rynku wielu sygnałów o zapotrzebowaniu na pracowników z zagranicy, w pierwszej połowie 2007 roku liczba wniosków o zezwolenie na pracę cudzoziemców wzrosła nieznacznie w stosunku do analogicznego okresu roku 2006 - stwierdziło ministerstwo pracy. Od stycznia do końca czerwca wojewodowie otrzymali niewiele ponad 7 tys. wniosków, tylko o 2,2 proc. więcej niż w pierwszej połowie 2006 r. Resort pracy podkreśla, że jedynie 1,3 proc. wniosków o zezwolenie na pracę spotkało się z odmową. Ale pracodawcy narzekają, że uzyskiwanie pozwoleń na pracę w naszym kraju trwa za długo i jest uciążliwe.
Możliwe, że aby liczba zagranicznych pracowników zatrudnianych legalnie w Polsce rosła, MPiPS będzie musiało wkrótce poprawić swoje rozporządzenie w sprawie wykonywania pracy przez cudzoziemców bez konieczności uzyskania pozwolenia na pracę. Weszło ono w życie niewiele ponad dwa tygodnie temu, a już okazuje się, że nie spełnia ono pokładanych w nich oczekiwań. - Cieszy mnie, że resort pracy już teraz przyznaje się, że to rozwiązanie jest kiepskie i rozważa możliwość zmian - powiedział niedawno Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.
O co chodzi? Ministerstwo pracy, chcąc "ułatwić" cudzoziemcom z sąsiednich krajów pracę w Polsce, umożliwiło im zatrudnianie się bez zezwolenia po trzy miesiące dwa razy do roku. I obwarowało to sporymi formalnościami. Największe niedobory, szacowane na około 50 tys. osób, zgłasza branża budowlana. Tyle że ten sektor z nowych przepisów będzie miał niewielki użytek.
Pojawiają się głosy, że trzy miesiące trwa przeszkolenie pracownika ze Wschodu, który nie jest zaznajomiony ze stosowanymi w Polsce technologiami. A, według przepisów, po tym czasie powinien on już wracać do siebie.