Dystrybutor wyrobów tytoniowych spodziewa się, że w tym miesiącu Komisja Nadzoru Finansowego zatwierdzi jego prospekt emisyjny (trafił do KNF w marcu). Lima chce pozyskać ze sprzedaży akcji kilkadziesiąt milionów złotych. - Część pieniędzy przeznaczymy na przejęcia podmiotów z branży. Prowadzimy bardzo zaawansowane rozmowy z trzema firmami. Jesteśmy już na etapie badań audytorskich. Są to podmioty średniej wielkości, o rocznych obrotach rzędu około 100 mln zł - mówi Mirosław Makieła, prezes Limy.

Wartość polskiego rynku tytoniowego w roku 2005 wynosiła 16,3 mld zł, zaś w roku 2006 około 17,5 mld zł. Eksperci podkreślają, że polski rynek hurtowej sprzedaży wyrobów tytoniowych jest niezwykle rozdrobniony - działa na nim ponad 200 firm. - Operatorów o zasięgu ogólnopolskim jest zaledwie kilku, w tym nasza spółka z 4-5-proc. udziałem rynkowym. Większość podmiotów to małe, często rodzinne firmy, o zasięgu lokalnym lub regionalnym - mówi M. Makieła.

Sieć Limy liczy obecnie 39 magazynów. - Nie mamy wyznaczonej docelowej liczby placówek, do której dążymy - mówi prezes Makieła.

W 2003 r. Lima zarobiła na czysto nieco ponad 3,5 mln zł. Przychody przekroczyły 540 mln zł. Rok później zysk netto wzrósł do 5,1 mln zł, a obroty sięgnęły 617 mln zł. W 2005 r. przychody były na podobnym poziomie, ale wynik finansowy się pogorszył - wyniósł 3,4 mln zł. Zarząd Limy wskazuje, że spółce zaszkodziła wojna cenowa pomiędzy koncernami tytoniowymi. - Najbardziej agresywną formę tej wojny polski rynek ma już za sobą - uważa prezes Limy. Na razie firma nie ujawnia wyników za 2006 r. Informuje tylko, że nie były gorsze od tych z 2005 r.