Reklama

Branża metalowa może wrócić do łask

Akcje spółek z przemysłu metalowego należały do najbardziej przecenionych w czasie ostatniej fali wyprzedaży. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - wyceny względem zysków spółek spadły z rekordowo wysokich do niewygórowanych poziomów

Publikacja: 03.09.2007 08:38

W minionych dwóch miesiącach posiadacze akcji spółek zajmujących się wydobyciem lub przetwarzaniem metali przeżywali ciężkie chwile. Od szczytu z 26 czerwca do dołka z 16 sierpnia obliczany przez nas indeks Metale zanurkował o 33 proc. Chociaż moment i zasięg spadków był trudny do przewidzenia, to samo przesilenie nie było żadnym zaskoczeniem, a ryzyko było ponadprzeciętne. Już w poprzedniej analizie branżowej opublikowanej 11 czerwca (a więc w momencie gdy punkt zwrotny na rynku był już bardzo bliski), pisaliśmy, że "za atut branży trudno uznać poziom wycen", i że "z kontynuacją hossy może być problem".

Trend boczny,

ale nie spadkowy

Mimo tych przytłaczających statystyk, z punktu widzenia analizy technicznej nie można, przynajmniej na razie, stwierdzić, że branża pogrążyła się w długoterminowym trendzie spadkowym. Nie został bowiem spełniony najważniejszy formalny wymóg - indeks Metale nie przebił serii dołków z okresu grudzień 2006 r. - marzec br. (chociaż, jak widać na wykresie, groźba pokonania wsparcia była bardzo realna).

Z drugiej jednak strony, te same fakty nie pozwalają na stwierdzenie, że utrzymuje się trend wzrostowy, bo zgodnie z jego definicją, kolejne szczyty i dołki powinny być położone coraz wyżej. Podczas gdy to pierwsze kryterium jest wciąż spełnione (historyczny szczyt z czerwca jest wyżej niż szczyt z listopada ub. r.), to indeks nie zdołał "obronić" drugiego warunku - ostatnie dołki są położone na tej samej wysokości. W perspektywie ponad pół roku mamy więc raczej do czynienia z trendem bocznym. Fakt ten skłania do neutralnego nastawienia do akcji spółek z branży, do czasu pojawienia się wyraźnych sygnałów rozpoczęcia trendu spadkowego (świadczyłoby o tym przebicie wspomnianych dołków) lub powrotu trendu wzrostowego (konieczne do tego byłoby pokonanie przez indeks czerwcowego maksimum).

Reklama
Reklama

Warto zauważyć, że obecna sytuacja jest nieporównywalna z pamiętną korektą z maja i czerwca ub. r. Wówczas bowiem ani na chwilę nie zostały podważone kryteria trendu wzrostowego. Po raz ostatni indeks znajdował się w równie wyraźnym trendzie bocznym, co obecnie, na przełomie lat 2004 i 2005. Tyle że wówczas wahania w ramach tego trendu były symboliczne w porównaniu z ostatnią zmiennością.

Cykl się odwróci?

Szczególnie istotny wydaje się drastyczny spadek rocznej dynamiki indeksu Metale. Ostatnia fala wyprzedaży jedynie przyspieszyła tą tendencję, która była widoczna już od końca ub. r. (początkowo spadek dynamiki był głównie efektem wysokiej bazy porównawczej - na przełomie lat 2005 i 2006 indeks branżowy szybko parł w górę). Wraz ze spadkiem indeksu do ostatniego dołka, roczna zmiana indeksu stopniała do niespełna 7 proc. Wartość ta wygląda symbolicznie w porównaniu ze 150 proc. na początku czerwca i rekordowymi 260 proc. we wrześniu 2006 r.

To dane istotne nie tylko z "kronikarskiego" punktu widzenia. Rzecz w tym, że kiedy ostatni raz roczna dynamika zmalała tak radykalnie - w połowie 2005 r. - zapowiadało to koniec trendu bocznego i nową falę hossy. Przedwczesne jednak byłoby opieranie decyzji inwestycyjnych na podstawie wyłącznie tej prawidłowości. Nie ma bowiem gwarancji, że roczna dynamika nie stanie się ujemna (po raz ostatni taka sytuacja miała miejsce na początku 2003 r.). Lepiej zatem wstrzymać się do czasu pojawienia się technicznych sygnałów kupna.

To samo stwierdzenie można by odnieść do zwiększającej się atrakcyjności wycen spółek. Najważniejsze jest to, że wskaźniki cena/zysk obniżyły się znacznie bardziej, niż wynikałoby to tylko z przeceny walorów. C/Z dla całej branży (liczony jako mediana) zanurkował w połowie sierpnia do 13. Jeszcze na początku czerwca miał aż dwa razy większą wartość. Tak drastyczne "uatrakcyjnienie" wycen nie zdarza się często i może skłonić coraz większą liczbę inwestorów do akumulowania akcji przemysłu metalowego.Szybki spadek C/Z to także efekt rosnących zysków na akcję. Większy zarobek przypadający na jeden walor zanotowało 7 z 9 spółek z omawianej branży. Spadły jedynie zyski KGHM (co nie było zaskoczeniem dla rynku) oraz Hutmena. Ta druga spółka po raz pierwszy od I kwartału 2006 r. nie może się pochwalić dodatnim wynikiem za 12 kolejnych miesięcy, co po części jest efektem nietrafionych transakcji spekulacyjnych prowadzonych przez spółkę zależną.

Jak widać na wykresie, przeciętny C/Z dla branży spadł do poziomu, który w ciągu minionego półtora roku trzykrotnie powstrzymywał jego dalszą zniżkę. Innymi słowy, był to poziom, przy którym inwestorzy dochodzili do wniosku, że akcje stały się wystarczająco tanie. To kolejny argument za tym, że branża najgorsze ma już za sobą.

Reklama
Reklama

Lepiej poczekać

I tu pojawia się jednak problem. Gdyby indeks Metale przebił wspomniane na początku wsparcie i znalazł się w długoterminowym trendzie spadkowym, nic nie uratowałoby wycen przed zniżką do jeszcze atrakcyjniejszych poziomów. Dla porównania, przez całą drugą połowę 2004 r. i w pierwszych miesiącach 2005 r. C/Z dla branży utrzymywał się w przedziale 6-8. Nietrudno sobie wyobrazić, co musiałoby się stać z kursami akcji, by wyceny powróciły do tych historycznie niskich poziomów.

Z tego właśnie względu warto jeszcze raz podkreślić, że najrozsądniejszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem może się okazać cierpliwe czekanie na sygnały powrotu trendu wzrostowego. Bardziej ryzykowną strategią jest kupowanie akcji już teraz w nadziei, że wyceny są wystarczająco atrakcyjne. W tym jednak przypadku należy się liczyć z testem poziomów wsparcia. Gdyby zostały przebite, warto byłoby rozważyć jak najszybsze pozbycie się walorów.

KGHM w rytmie miedzi

Stwierdzenie, że notowania największej spółki w branży KGHM (generuje ponad 80 proc. zysków całej branży) poruszają się w ślad za cenami miedzi, byłoby mało odkrywcze. Okazuje się jednak, że czasem inwestorzy starają się "wyprzedzić" przyszłe zmiany kursu czerwonego metalu, nadmiernie windując lub pogrążając cenę akcji KGHM. I niekoniecznie to dyskontowanie okazuje się trafne. Przykładem nadmiernego optymizmu było wywindowanie kursu koncernu do tegorocznego szczytu w końcu lipca (nawet mimo przyznania wcześniej prawa do gigantycznej dywidendy), podczas gdy cena miedzi pozostawała poniżej szczytu z maja. Dobrym miernikiem nadmiernego optymizmu lub pesymizmu jest siła relatywna ceny akcji KGHM względem ceny miedzi w Londynie (aby ją otrzymać, należy po prostu podzielić pierwszą wartość przez drugą). W końcu lipca siła relatywna była najwyższa od maja 2006 r., co zapowiadało późniejszy "zjazd" kursu akcji. Obecnie wskaźnik ten ma neutralną wartość.

Co mają wspólnego wyroby odlewane i wędliny?

Reklama
Reklama

O ile w przypadku indeksu Metale ostatnia fala przeceny nie doprowadziła do narodzin długoterminowego trendu spadkowego, to kryteria takiej negatywnej tendencji spełniają notowania Hutmenu. Tutaj kolejne dołki i szczyty położone są coraz niżej, nawet jeśli skorygujemy wykres o efekt odłączenia prawa poboru w grudniu ub. r. Na powyższym wykresie celowo pozostawiliśmy jednak "lukę" powstałą w wyniku odłączenia prawa poboru, aby pokazać, że początki trendu spadkowego sięgają jeszcze momentu gigantycznej taniej emisji akcji. Takie emisje wywołują początkowo entuzjazm inwestorów, ale z czasem rynek przypomina sobie o rozwodnieniu kapitału. Podobna "poemisyjna trauma" spotkała nie tylko Hutmen, ale również Alchemię i Ferrum. Taki los spotyka również spółki z innych branż, takie jak zajmująca się przetwórstwem mięsa Duda (patrz wykres). Ciekawostką jest, że notowania Hutmenu i Dudy poruszają się w podobnym rytmie już od ponad trzech lat.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama