W najszybszym tempie w tym roku rosła w lipcu sprzedaż detaliczna w Rumunii. Mieszkańcy szturmują sklepy, bo zarabiają coraz więcej, a lej cały czas się umacnia.
W lipcu sprzedaż detaliczna zwiększyła się aż o 23 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem - podał Narodowy Instytut Statystyczny w Bukareszcie. Miesiąc wcześniej tempo wzrostu wynosiło 16 proc. W największym stopniu, aż o 38 proc., wzrosła sprzedaż żywności, napojów i wyrobów tytoniowych, natomiast najmniej, tylko o 1 proc., sprzedaż usług.
Nic dziwnego, że Rumuni rzucili się do sklepów, jeśli wziąć pod uwagę, że w podobnym tempie rosną ich wynagrodzenia. W lipcu zarabiali średnio o 24 proc. więcej niż rok wcześniej. Zwiększaniu konsumpcji sprzyja także umacnianie się leja, dzięki czemu dużo tańsze stały się dobra z importu. W ciągu roku lej umocnił się o 22 proc. w stosunku do dolara i o 15 proc. w stosunku do euro. Kolejną przyczyną jest coraz większa popularność kredytów. W lipcu wartość zobowiązań gospodarstw domowych była o 46 proc. większa niż rok temu.
Boom konsumpcyjny w Rumunii próbują wykorzystać krajowe i zagraniczne sieci detaliczne. Nowe sklepy chcą tam otwierać francuskie sieci Auchan i Carrefour, szwedzka Ikea czy niemiecka grupa Metro.
Ekonomiści szacują, że w II kwartale rumuńska gospodarka wzrosła o 6,4 proc., w porównaniu z 6 proc. w okresie styczeń-marzec. Oficjalne dane mają zostać opublikowane dzisiaj. Jednym z motorów napędowych wzrostu jest budownictwo.