Gospodarka strefy euro w minionym kwartale rozwijała się najwolniej od ponad dwóch lat, bo pierwszy raz od 2002 r. spadły nakłady inwestycyjne firm. Prognozy na obecne półrocze są jednak lepsze.
PKB 13 krajów używających euro wzrósł o o, 3 proc., po o, 7?proc. zwyżce w I kwartale. W stosunku rocznym tempo wzrostu wyniosło 2,5 proc. W poprzednich trzech miesiącach było to 3,2 proc.
Urząd statystyczny Unii Europejskiej podał też wczoraj, że inwestycje firm spadły w II kw. o 0,2 proc. Był to wynik najgorszy od II kwartału 2002 r. W pierwszych trzech miesiącach br. inwestycje wzrosły o 2 proc. Przed stagnacją w minionym kwartale gospodarkę strefy euro uratowali konsumenci. Ich wydatki wzrosły o 0,5 proc., co jednak było o tyle relatywnie łatwiejsze, że w I kwartale wzrostu tego wskaźnika w ogóle nie odnotowano, gdyż podniesienie stawki VAT w Niemczech skutecznie zniechęciło klientów.
Do spowolnienia tempa wzrostu przyczyniły się też wysokie ceny ropy naftowej i innych surowców oraz silniejsze euro. Wszystko to pomieszało szyki przemysłowcom i produksja w strefie euro wzrosła w sierpniu najwolniej od prawie dwóch lat. A gdy do tego doszło zamieszanie na rynkach finansowych, to zaufanie zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorców spadło do poziomu najniższego od pół roku.
Wiele wskazuje na to, że najgorsze strefa euro ma już za sobą. Prezes Deutsche Banku Josef Ackermann powiedział wczoraj, że są już oznaki stabilizacji na rynkach finansowych po sierpniowych zawirowaniach. Spółka ta ponad połowę przychodów ma z obrotu na giełdach, toteż inwestorzy dobrze przyjęli prognozę prezesa i kursy akcji wzrosły o 2,8 proc.