Prezesów spółek prawa handlowego wybiera zazwyczaj rada nadzorcza, rzadziej robi ro bezpośrednio właściciel. Często ogłaszane są konkursy, w których największe szanse mają doświadczeni menedżerowie spełniający zadane kryteria. Taka droga postępowania prowadzi do obiektywnego wyłaniania najlepszych kandydatur o odpowiednich kompetencjach.
Przyjmowanie innych rozwiązań jest często ryzykowne. A czynników ryzyka jest wiele. Odejście od stosowania kryteriów merytorycznych na rzecz uznaniowych może w skrajnych przypadkach przyczynić się albo do ujawnienia ukrytych talentów menedżerskich, albo okazać się totalną katastrofą.
Przed kilkoma dniami cały kraj stał się mimowolnym świadkiem wydarzenia, kiedy to ujawnienie nieopatrznie oddanej "przysługi" przez prezesa firmy z większościowym udziałem Skarbu Państwa stało się powodem jego dymisji, a także kolejnego zamieszania wokół tej spółki.
Do świadomości wielu ludzi, w tym także polityków, nie dociera fakt, że do zarządzania przedsiębiorstwem, zwłaszcza dużym, potrzebna jest zdobywana latami ogromna wiedza z wielu różnych dziedzin. Równie ważne jest wieloletnie doświadczenie. Tymczasem w rozwijającej się polskiej gospodarce rynkowej zarządzanie przedsiębiorstwami Skarbu Państwa powierza się nieraz osobom bez odpowiedniego przygotowania fachowego.
Niedobrą praktyką jest powoływanie na eksponowane stanowiska osób niezwiązanych w przeszłości z praktyką w przedsiębiorczości. Jako anegdotę, prawdziwą lub nie, opowiada się przypadek pewnego ministra skarbu, który rekomendował na stanowisko prezesa spółki SP człowieka z komentarzem "niech się teraz Staszek sprawdzi w biznesie". Każdy chciałby mieć takiego dobrego wujka.