Komórka iPhone stanieje aż o 200 dolarów, do 399 USD. Apple tłumaczy, że przygotowuje się na sezon świąteczny, ale inwestorzy są pełni obaw, czy taki krok nie świadczy o kiepskim zainteresowaniu nowatorskim produktem koncernu.

Decyzję ogłoszono w środę po południu i już w handlu posesyjnym akcje Apple przeceniono o ponad 5 proc.

Obniżka ceny dotyczy droższego modelu, z 8-gigabajtową pamięcią. Tańszy z iPhone?ów, z 4 GB pamięci, który dotąd kosztował 499 USD, zniknie z rynku. Urządzenie Apple, stanowiące połączenie komórki, odtwarzacza multimediów i przeglądarki internetowej, jest dostępne w handlu od 29 czerwca. Na razie tylko w USA i tylko w jednej sieci komórkowej (AT&T), z którą trzeba podpisać dwuletnią umowę.

Steve Jobs, szef Apple, podtrzymał, że koncern wciąż liczy na sprzedaż milionowego iPhone?a przed końcem września. Obniżkę ceny tłumaczył chęcią podbicia sprzedaży w okresie zakupów przedświątecznych (rusza on w listopadzie i tradycyjnie stanowi okres żniw dla producentów elektroniki).

- Decyzja o cięciu cen wpłynie jednak na pogorszenie rentowności Apple - zaznacza Gene Munster z firmy analitycznej Piper Jaffray. Według banku Morgan Stanley, zysk na akcję może spaść o 10 centów. Jednak nie obniżył on prognoz, bo liczy, że Apple nadrobi straty większą sprzedażą zaprezentowanych również w środę nowych modeli iPodów oraz komputerów Macintosh. Dwa z nowych iPodów będą niemal wierną kopią iPhone?a, tyle że pozbawioną funkcji komórki.