Reklama

Wzrosła groźba recesji

W amerykańskiej gospodarce w sierpniu ubyło miejsc pracy. To grozi dalszym pogorszeniem koniunktury gospodarczej w bieżącym półroczu, a jeszcze w lipcu niemal wszyscy ekonomiści zapowiadali przyspieszenie tempa wzrostu

Publikacja: 08.09.2007 09:31

Tak złych wiadomości z amerykańskiego rynku pracy nie było od czterech lat. Przedsiębiorcy zlikwidowali w sierpniu 4 tys. miejsc pracy. W lipcu przybyło ich 68 tys., mniej niż pierwotnie szacowano. Stopa bezrobocia nie zmieniła się i wynosi 4,6 proc., ale tylko dlatego, że liczebność siły roboczej zmniejszyła się o prawie 600 tys. ludzi.

Spadek zatrudnienia jest najwyraźniejszym dotychczas świadectwem na to, że pogłębiająca się recesja w budownictwie i zawirowania na rynkach kredytowych rzutują już na całą gospodarkę. Liczba tworzonych lub likwidowanych miejsc pracy jest jednym z głównych czynników - obok sprzedaży, dochodów i produkcji - pozwalającym określić początek recesji gospodarczej.

Obniýka stóp prawie pewna

Piątkowy raport Departamentu Pracy zwiększa prawdopodobieństwo, że Fed zdecyduje się na obniżenie stóp procentowych jeszcze przed posiedzeniem zaplanowanym na 18 września. - W obecnej sytuacji nie muszą już czekać na żadne inne dane o słabnięciu koniunktury gospodarczej, żeby zacząć działać - powiedział Chris Rupkey, starszy ekonomista finansowy w nowojorskim biurze Bank of Tokyo Mitsubishi UFJ. - Niebezpieczeństwo recesji niewątpliwie wzrosło - uważa Zach Pandl, ekonomista z Lehman Brothers Holding. Redukcja kosztów kredytu, i to szybka, wydaje się tym bardziej prawdopodobna, że tak złych danych z rynku pracy w sierpniu nikt się nie spodziewał. Ekonomiści ankietowani przez Bloomberg News prognozowali wzrost liczby miejsc pracy poza rolnictwem o 100 tysięcy - czyli nawet większy niż początkowo szacowane 92 tys. w lipcu. Żaden z analityków nie przewidział spadku.

Fed zrobi, co będzie trzeba

Reklama
Reklama

Przy czym decyzja Fedu wcale nie będzie łatwa, bo w tym samym piątkowym raporcie Departament Pracy poinformował, że płace wzrosły w sierpniu o 3,9 proc. w porównaniu z takim samym miesiącem zeszłego roku. To zapowiada sporą inflację, aczkolwiek jej nadmiernemu wzrostowi zapobiega mniejsza liczba zatrudnionych. W każdym razie szef banku centralnego Ben S. Bernanke w zeszłym tygodniu zapewniał, że Fed zrobi to, co będzie trzeba, aby zapobiec przerwaniu przez zapaść na rynku kredytowym trwającego od sześciu lat rozwoju gospodarczego. W piątek na dorocznym sympozjum Fedu w Jackson Hole Bernanke powiedział, że bank centralny nadal będzie monitorował sytuację i podejmie działania potrzebne do ograniczenia szkodliwych dla całej gospodarki skutków załamania na rynkach finansowych.

Najgorzej w przemyÊle

i budownictwie

Na wieść o tak znaczącym pogorszeniu sytuacji na rynku pracy podrożały obligacje skarbowe, a w dół poszły giełdowe indeksy i to nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Z piątkowego raportu wynika bowiem, że najgorzej wiedzie się przedsiębiorstwom zaliczanym do fundamentów gospodarki, a więc firmom budowlanym. Liczba miejsc pracy w sektorze produkcyjnym spadła w sierpniu o 46 tys., najbardziej od lipca 2003 r. Miesiąc wcześniej zlikwidowano w tej branży 1 tysiąc etatów. Zatrudnienie w budownictwie zmniejszyło się o 22 tys. po spadku o 14 tys. w lipcu. Nawet w agendach rządowych zlikwidowano 28 tys. miejsc pracy. Bez wzrostu zatrudnienia nie zwiększą się wydatki konsumpcyjne Amerykanów, a generują one ponad dwie trzecie PKB. - Spadek zatrudnienia w przemyśle był o wiele większy, niż ktokolwiek przewidywał. Prawdopodobieństwo recesji wzrosło drastycznie - skomentował piątkowy raport John Silvia, główny ekonomista Wachovia Corp. Natomiast Martin Feldstein z Harvard University przypomniał, że "zapaść w budownictwie mieszkaniowym prawie zawsze prowadzi do recesji".

komentarz

Krzysztof Jedlak

Reklama
Reklama

PARKIET

Nie wolno spać spokojnie

Władze polityczne i monetarne Stanów Zjednoczonych uczyniły już wiele, aby uspokoić inwestorów i zażegnać widmo kryzysu na rynkach finansowych. Prezydent i prezes Fedu powiedzieli więcej, niż się jeszcze niedawno spodziewano, a bank centralny zadziałał szybciej i bardziej

stanowczo. To wcale mnie jednak nie cieszy. Po pierwsze, bo świadczy,

że sytuacja była poważniejsza, niż większość wcześniej sądziła. Nie sądzę, aby strzelano z armaty do mrówki. Po drugie, bo zużyto już poważną część amunicji. Tymczasem jeśli Alan Greenspan jest dobrym prorokiem, może się okazać, że cel, do którego mierzą jego następcy, ma kaliber słonia. Większość napływających z sektora nieruchomości informacji tłumaczy, dlaczego sytuacja jest poważna. Jeśli do tego dojdzie więcej równie niepokojących, jak dane z rynku pracy, informacji z gospodarki, inwestorzy mogą wpaść w panikę. Będzie ją trudniej opanować niż wcześniej,

bo co jeszcze można powiedzieć lub zrobić? W Warszawie oczywiście podążymy ścieżką wyznaczaną przez amerykańskie indeksy. Możemy nią iść jednak znacznie, znacznie szybciej. Saldo wpłat i wypłat w niektórych naszych funduszach inwestycyjnych już nie tylko nie jest rekordowe,

Reklama
Reklama

ale jest ujemne. Jeśli ciułacze nabiorą przekonania, że ci, którzy umarzali ostatnio jednostki, zrobili rozsądnie, a ci, którzy pospiesznie odtrąbili

powrót hossy, przesadzili z optymizmem, będzie gorąco.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama