Reklama

Polityczno-finansowe futuresy dla giełdowych wyjadaczy i reszty

Czy jakiś rynek może uregulować relacje między polityką a gospodarką? Kto wie - może rynek futures

Publikacja: 08.09.2007 11:29

Nasza giełda jest w najlepszym tego słowa znaczeniu konserwatywna - oryginalnych czy kontrowersyjnych produktów na niej nie uświadczysz. Czasem jednak - aż żal.

Mamy kilkanaście tysięcy aktywnych inwestorów giełdowych. I kilkanaście (co najmniej) milionów specjalistów od polityki. Tych pierwszych jest za mało, tych drugich... w sam raz. Jak te grupy połączyć? Potrzebne są tylko kontrakty terminowe, pozornie skomplikowany instrument, w istocie - rodzaj zakładu o to, kto ma rację. Wyobraźmy sobie futures na poparcie dla partii politycznych. Handel daną serią rozpoczynałby się w dniu ogłoszenia wyników wyborów parlamentarnych. Dzień wygaśnięcia to oczywiście dzień ogłoszenia wyników następnych wyborów (ostateczny kurs rozliczeniowy równy rezultatom poszczególnych partii). W trakcie życia kontraktu jego wartość zmieniałaby się w rytm publikowanych systematycznie sondaży (oczywiście, nie tylko sondaży). Innymi słowy, instrumentem bazowym byłoby deklarowane poparcie społeczne dla partii, a przy szerszej ofercie - dla partyjnych liderów, rządu itd.

Załóżmy, że poparcie dla danej partii w wyborach sięgnęło 20 proc. (2ooo pkt bazowych). Tyle wynosiłby "kurs" instrumentu bazowego. Podobny byłby pewnie pierwszego dnia kurs kontraktu. Przyjmijmy mnożnik 10 zł za punkt bazowy. Mamy zatem początkową wartość kontraktu 20 000 zł. Zmiana poparcia o 1 pkt proc. w sondażach oznaczałaby (teoretycznie) zmianę wartości kontraktu o 1000 zł. A więc niemało. Ponieważ zwykle w badaniach podaje się wyniki z dokładnością do jednego miejsca po przecinku, np. 5,1 proc., minimalny krok notowań musiałby wynosić 0,1 proc. Mniejsza o szczegóły. Zwróćmy jednak uwagę, że przy naszych założeniach ktoś, kto kupiłby za 4 tys. zł (dwie przeciętne pensje) dwa kontrakty po kursie 20 proc. i wartości 20 tys. zł każdy (depozyt zabezpieczający - 10 proc.), a następnie sprzedałby je po kursie 40 proc., zarobiłby w sumie 40 tys. zł! 900 procent! I miałby na... samochód.

Gra toczyłaby się w rytm spływających z polityki i od polityków informacji. Wyobraźmy sobie, jaka byłaby zmienność instrumentu w ostatnich tygodniach. Oczywiście, trzeba by się zastanowić, czy przedterminowe wybory oznaczałyby koniec życia danej serii futures, czy potraktowane zostałyby jako jeszcze jeden, za to najbardziej wiarygodny, sondaż.

Kluczowe jest jednak, czy taki rynek mógłby ucywilizować relacje polityki z gospodarką? Otóż, gdyby był dość duży, kto wie. Załóżmy, że obecne byłyby na nim fundusze inwestycyjne i emerytalne, a poprzez nie znów miliony Polaków, nie tylko interesujących się polityką.

Reklama
Reklama

Politycy dążą stale do tego, by poparcie dla nich było jak największe. Zapewne w pierwszym okresie wielu odczuwałoby dodatkową pokusę, by popierać projekty, które szybko i zdecydowanie poprawiłyby ich notowania (społeczne i rynkowe). Presja rynku byłaby jednak ogromna - takie anomalie choć dla jednych byłyby okazją do ogromnych zysków, dla innych oznaczałyby gigantyczne straty. Ci, którzy by stracili, z pewnością nie powiększyliby elektoratu szczodrych darczyńców. Ci zaś, którzy by zarobili, albo zaraz by się od nich odwrócili, zdając sobie sprawę z ich nieodpowiedzialności, albo później też musieliby lizać rany. Rynek, tak jak i w innych obszarach, wymuszałby lepsze działanie, większą odpowiedzialność i wyższą efektywność. Każda polityczna decyzja, a nawet pomysł, byłaby oceniana gruntownie pod kątem krótko- i długoterminowych skutków, zwłaszcza dla naszej kieszeni. W takich warunkach być może polityka stałaby się wreszcie prawdziwym konkursem na najlepsze społeczne i gospodarcze pomysły i rozwiązania. A rynek by rozkwitał. Tak... Szkoda, że na giełdzie brakuje odważnych produktów, choćby na pierwszy rzut oka nie wyglądały zbyt poważnie.

Parkiet

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama