Reklama

Rośnie deficyt w handlu z zagranicą. Powód do niepokoju?

Analitycy nie są zgodni. Zdaniem jednych, osłabienie jest tylko przejściowe. Inni są zdania, że większy deficyt obrotów bieżących może zaważyć na kursie złotego

Publikacja: 10.09.2007 08:28

Lipiec był trzecim z rzędu miesiącem, w którym deficyt na rachunku obrotów bieżących Polski przekraczał miliard euro - wynika z szacunków analityków, ankietowanych przez "Parkiet". Saldo obrotów bieżących jest pilnie śledzonym wskaźnikiem makro, bo informuje o możliwości gwałtownego spadku kursu walutowego. Jeśli deficyt jest wysoki, to rośnie również ryzyko gwałtownego wycofania się kapitału z danego kraju.

Deficyt przekracza

3 proc. PKB

Zsumowany deficyt za ostatnie 12 miesięcy przekroczył w lipcu 9 mld euro. To najgorszy wynik od wiosny 2001 r. Według Banku Zachodniego WBK, roczny deficyt na rachunku obrotów bieżących wyniósł po lipcu 3,2 proc. produktu krajowego brutto. Rok temu był w okolicach 1 proc. PKB. Czy wzrost ujemnego salda to powód do niepokoju? Analitycy są podzieleni.

- Biorąc pod uwagę to, jak szybko rośnie popyt krajowy, wzrost deficytu nie jest wcale tak duży - uspokaja Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. Podkreśla, że "pocieszający jest fakt, że nie ma załamania eksportu".

Reklama
Reklama

Średnia prognoz analityków każe spodziewać się wzrostu eksportu w lipcu o 16,4 proc. w skali roku. W pierwszym półroczu przeciętny wzrost nieznacznie przekraczał 14 proc.

To eksport jest słaby

Aleksandra Świątkowska z PKO BP zgadza się, że nie jest źle. Ale według niej, dzieje się tak dlatego, że import jest dość stabilny (od początku roku rośnie w tempie wynoszącym przeciętnie niespełna 20 proc. w skali roku). - Natomiast eksport jest dość słaby - twierdzi ekonomistka.

Według niej, możliwe są trzy przyczyny niewielkiej dynamiki eksportu. - To może być efekt spowolnienia za granicą, które przekładałoby się na mniejszy popyt na nasze towary - uważa Aleksandra Świątkowska.

Ale może to być tylko konsekwencja silnego przesunięcia popytu w Niemczech, związanego z wprowadzoną tam z początkiem br. podwyżką podatku od towarów i usług. To mogło mieć wpływ np. na sprzedaż produkowanych w Polsce samochodów. Ale - według ekonomistki PKO BP - tego typu zakupów nie odkłada się dłużej niż kilka miesięcy. Dlatego - jeśli właśnie to decyduje o słabszych wynikach eksportu - również powinno być czynnikiem przejściowym.

Zdaniem Aleksandry Świątkowskiej, możliwe jest też, że popyt krajowy jest tak mocny, że "odciąga" firmy od myślenia o obcych rynkach. Łatwiej jest sprzedać swoje wyroby w kraju. Ale i w tym wypadku nie ma powodu do obaw. Powiększenie mocy produkcyjnych powinno przełożyć się na przyspieszenie eksportu.

Reklama
Reklama

Zyski tworzą problem

Według ekonomistki PKO BP, głównym powodem wzrostu deficytu obrotów są dobre wyniki krajowych firm, których właścicielami są podmioty z zagranicy. I dywidendy, i reinwestowane zyski powiększają deficyt na rachunku obrotów bieżących. - Ponieważ w tym roku wyniki będą również bardzo dobre, za rok można się spodziewać dalszego pogorszenia salda bilansu płatniczego - ocenia Aleksandra Świątkowska. Według niej, w przyszłym roku może on sięgnąć 4,5 proc. PKB.

Będzie jeszcze więcej

Zdaniem Michała Dybuły, ekonomisty BNP Paribas, deficyt może być większy - nawet 5 proc. PKB. - Trend pogarszania się salda obrotów bieżących nabiera tempa. Popyt krajowy cały czas będzie rósł szybko i deficyt będzie się powiększał - prognozuje analityk.

Według niego, pogorszy się też struktura finansowania deficytu. - Teraz jest on pokrywany bezpośrednimi inwestycjami z zagranicy. Ale pogorszenie koniunktury na świecie może spowodować, że tych inwestycji będzie mniej - ocenia Michał Dybuła. Może to sprawić, że deficyt będzie finansowany przez kapitał spekulacyjny. Skutek? - Kurs złotego będzie podlegał dużym wahaniom, z tendencją spadkową - mówi ekonomista BNP Paribas. Jak uważa, możliwe będą okresy umacniania notowań naszej waluty, o ile Rada Polityki Pieniężnej będzie podnosiła stopy procentowe zgodnie z oczekiwaniami rynku.Według Macieja Relugi z BZ WBK, gwałtowny wzrost deficytu obrotów bieżących w konsekwencji spowolnienia gospodarczego na świecie to "scenariusz ryzyka, który jest jednak mało prawdopodobny". Maciej Reluga przypomina jednak, że w drugiej połowie lat 90., gdy również mieliśmy do czynienia z wysokim ujemnym saldem, początkowo też nie było mowy o gwałtownym wzroście. Na początku 2000 r. deficyt przekroczył jednak nawet 8 proc. PKB. Z dzisiejszej perspektywy ekonomiści mówią, że wtedy niewiele zabrakło do kryzysu walutowego.

Prognozy Inflacja w dół

Reklama
Reklama

Oprócz lipcowego bilansu płatniczego, który ma być opublikowany w środę, w tym tygodniu poznamy tempo wzrostu cen w sierpniu oraz dane dotyczące podaży pieniądza w ubiegłym miesiącu. Analitycy oceniają, że rocz- na inflacja w sierpniu wyniosła 1,9 proc. To oznacza, że była o 0,4 pkt proc. mniejsza niż miesiąc wcześniej. Powód? W sierpniu tego roku ceny żywności nie zmieniły się, natomiast rok temu produkty żywnościowe drożały. Roczne tempo przyrostu pieniądza w gospodarce wyniosło, zdaniem ankietowanych przez nas ekonomistów, 15,1 proc. w skali roku (taka jest średnia prognoz). Podobnie było w dwóch poprzednich miesiącach. Motorem przyrostu podaży pieniądza cały czas pozostają depozyty przedsiębiorstw, których dynamika w ostatnich miesiącach zdecydowanie przekracza 20 proc. Oszczędności gospodarstw domowych rosną wolniej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama