Reklama

Na obecnym etapie rozwoju rynku to niedobre rozwiązanie

wywiad "Parkietu" z Andrzejem Roterem, dyrektorem generalnym Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych

Publikacja: 11.09.2007 08:52

Czy należy jakoś uregulować rynek doradców finansowych?

Należy wprowadzić taką formę nadzoru, która będzie adekwatna do etapu rozwoju rynku finansowego w Polsce, ale też która będzie uwzględniała wnioski z analizy funkcjonujących formuł nadzoru nad rynkiem szeroko rozumianego pośrednictwa finansowego.

W związku z tym, że rynek finansowy w Polsce, w szczególności dynamicznie rozwijający się rynek consumer finance potrzebuje uporządkowania, to dziś bardziej pożądany byłby dobrze sformułowany nadzór, nie zaś licencje dla jednej, bardzo wciąż wąskiej grupy zawodowej. W tym kontekście powinien się wiązać np. z notyfikacją, ale tylko w takim zakresie, w jakim jest to niezbędne dla ochrony interesów klienta.

Co Pan w takim razie myśli na temat koncepcji licencjonowania na poziomie firm?

Z praktycznego punktu widzenia, licencjonowanie na poziomie firm - np. tylko branży planerów finansowych czy też tylko doradców finansowych, czyli działających całkowicie niezależnie od podmiotów sprzedających produkty finansowe - może spowodować, że rynek zostałby praktycznie zmonopolizowany przez największe firmy, które dziś zajmują się usługami doradztwa w zakresie korzystania z produktów finansowych lub przez te, które dysponując dużym kapitałem, zechciałyby wejść na nasz rynek. Przed takim ryzykiem młody rynek finansowy powinien się skutecznie bronić. Na tym etapie rozwoju rynku licencjonowanie na poziomie firm mogłoby tworzyć bariery wejścia na ten rynek, co działałoby na niekorzyść tych, do których skierowana byłaby oferta doradztwa finansowego. Negatywne skutki takiego podejścia musiałyby odczuć także podmioty finansowe dostarczające produkty finansowe do sprzedaży przez doradców finansowych. Oczywiście, można także znaleźć negatywne aspekty i tego rozwiązania, stąd potrzeba jest bardzo pogłębionych analiz, rozpoczynając od klarownej definicji doradztwa finansowego. Co ciekawe, nie ma w Europie jednolitej definicji, połączonej z opisem zakresu usług świadczonych przez doradcę, kompetencji i odpowiedzialności. Należy zatem zacząć od tych kwestii, a później umiejscowić to w warunkach polskiego rynku i jego potrzeb rozwojowych.

Reklama
Reklama

Jaki powinien być zatem zakres podmiotowy nadzoru?

Popieramy koncepcję nadzoru nad bardzo szeroko rozumianym rynkiem pośredników finansowych (w tym i planerów finansowych, pośredników finansowych, czy też doradców finansowych) na tych samych zasadach. Dzięki temu unikniemy ryzyka podnoszenia kosztów dla klientów usług świadczonych dziś - na tym etapie rozwoju rynku wydaje się to niedobre rozwiązanie.

Ponadto należy zadbać, by samorządy reprezentujące środowiska pośredników wypracowały standardy zawodowe dla różnych grup pośredników i by

zapewnić ich jak największe upowszechnienie, przy wdrożonym, rozsądnym systemie notyfikacji. Można znaleźć dobre europejskie przykłady takiego podejścia.

Na czym polega przewaga koncepcji nadzoru w formie notyfikacji nad systemem licencji?

Nie popieramy systemu licencji dlatego, że rozsądniejszy wydaje się na tym etapie rozwoju rynku system notyfikacji, wyznaczający oczywiście obowiązki i warunki do spełnienia przez aplikującego, tak by mógł uzyskać taką notyfikację i znaleźć się w stosownym rejestrze, oraz precyzyjnie określający konsekwencje, w tym kary dla łamiących te warunki.

Reklama
Reklama

System notyfikacji jest mniej biurokratyczny, w mniejszym stopniu wprowadzający barierę wejścia na rynek. Jest to także system, który nie ogranicza konkurencyjności i nie tworzy - na tym etapie rozwoju rynku consumer finance - ryzyka negatywnie przecież rozumianej jego monopolizacji przez największych graczy.

Komisja Nadzoru Finansowego chce jednak wprowadzenia licencji. Jakie konsekwencje miałoby to dla klientów?

Zrealizowanie pomysłu na licencjonowanie jest zapewne dla części podmiotów dziś funkcjonujących na rynku kuszące, ale najczęściej wiąże się z tym ponoszenie istotnych kosztów przez podmioty licencjonowane nie tylko na etapie ubiegania się o nią, ale jeszcze zazwyczaj większe po jej uzyskaniu.

I nie chodzi tu oczywiście wyłącznie o kwestię kosztów do poniesienia - bo notyfikacja nie jest rozwiązaniem, które nic nie kosztuje - ale wydaje się, że trzeba to rozpatrywać z punktu widzenia potrzeb rynku.

Ważne jest bowiem, by poprzez licencjonowanie nie tworzyć barier w rozwoju rynku pośrednictwa finansowego w ogóle.

Na tym etapie rozwoju rynku licencjonowanie dla wąskiej grupy zawodowej mogłoby wpłynąć nie tylko na podniesienie kosztów świadczenia usług dla klientów, a więc pojawienie się ryzyka wykluczenia części klientów, którzy dziś z nich korzystają lub mogliby korzystać w przyszłości, ale tworzyłoby też barierę wejścia do tej branży firmom i osobom, które nie dysponują względnie dużym kapitałem, co z kolei petryfikowałoby stan niskiej konkurencji na tym rynku i utrzymywania się względnie wysokich cen usług.

Reklama
Reklama

To zaś byłoby niedobre nie tylko dla klientów, ale także dla dostawców produktów finansowych.

Rozmawiał Krzysztof Brejnak

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama