Reklama

U nas nic nie zapowiada końca boomu w kredytach mieszkaniowych

Publikacja: 12.09.2007 09:27

W Polsce koniunktura na rynku kredytów mieszkaniowych wydaje się nie mieć końca. Wartość zadłużenia gospodarstw domowych wobec banków z przeznaczeniem na mieszkania w lipcu pierwszy raz przekroczyła 100 mld zł. Portfel kredytowy był o 56 proc. większy niż rok wcześniej. W grudniu 2004 r. "mieszkaniowe" zadłużenie klientów indywidualnych wynosiło 35,8 mld zł i rosło w tempie niewiele przekraczającym 20 proc. w skali roku. Rok później dynamika przyspieszyła do 41 proc., a pod koniec ubiegłego roku osiągnęła już poziom zbliżony do obecnej - 54 proc.

Mniej niż na Zachodzie

"Hipoteczne" zadłużenie Polaków w zestawieniu z produktem krajowym brutto wciąż jest - w porównaniu z krajami zachodniej Europy i Stanów Zjednoczonych - bardzo niskie. Nie przekracza 10 proc. rocznego PKB. Tymczasem na Zachodzie jest nawet kilkanaście razy wyższe. Na tej podstawie część specjalistów sądzi, że w perspektywie najbliższych paru lat czeka nas nawet kilkakrotny wzrost kredytów mieszkaniowych.

Według firmy pośrednictwa finansowego Expander, za dwa lata wartość kredytów mieszkaniowych będzie dwa razy wyższa niż obecnie.

Do niedawna kredyty hipoteczne rosły głównie dzięki pożyczkom denominowanym w walutach obcych - klientów kusiło oprocentowanie niższe niż w przypadku kredytów złotowych. Biorący kredyty denominowane w walutach nie zwracali przy tym uwagi na ryzyko spadku kursu złotego (co spowodowałoby wzrost raty odsetkowej, ale i kwoty pozostającej do spłaty).

Reklama
Reklama

Więcej złotówek

Sytuacja zaczęła się zmieniać w ubiegłym roku. Wówczas nadzór bankowy wprowadził tzw. rekomendację S, której skutkiem jest m.in. mniej korzystne obliczanie zdolności do spłaty zobowiązań wobec osób biorących kredyty walutowe. Działania nadzoru odniosły skutek: udział kredytów walutowych w całości portfela mieszkaniowego, który w czerwcu ub. r. wynosił jeszcze 67 proc., rok później obniżył się do 58 proc. O ile kredyty walutowe były w czerwcu br. o 32 proc. większe niż rok wcześniej, to w przypadku należności złotowych wzrost sięgał 90 proc. Jednocześnie od marca do lipca miesięczny przyrost kredytów złotowych był systematycznie większy niż należności denominowanych w walutach obcych.

W zmniejszeniu się zainteresowania klientów kredytami denominowanymi w walutach obcych pewien udział miała też sytuacja na rynkach finansowych na świecie - podwyżki stóp procentowych dokonywane przez bank centralny Szwajcarii zmniejszyły atrakcyjność pożyczek w tej walucie (najpopularniejszej wśród zadłużających się na mieszkania Polaków).

Wzrost udziału kredytów złotowych oznacza, że zmniejsza się ryzyko, iż klienci nie będą w stanie na bieżąco regulować swoich zobowiązań wobec banków. Kredyty mieszkaniowe uchodzą za najbardziej bezpieczne. Udział należności zagrożonych jest w ich wypadku wyraźnie niższy niż przy innych rodzajach kredytów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama