Zamieszanie na rynku hipotecznym w Stanach odbija się czkawką na Starym Kontynencie. Gospodarki Unii Europejskiej i strefy euro zwolnią w tym roku bardziej niż oczekiwano - wynika z najnowszych prognoz Komisji Europejskiej. Dalszego hamowania można spodziewać się w przyszłym roku.
Gospodarka 27 krajów Wspólnoty rozwinie się w tym roku o 2,8 proc., zamiast oczekiwanych w maju 2,9 proc. Tempo wzrostu strefy euro, liczącej od stycznia 13 państw, spowolni do 2,5 proc., w porównaniu z majową prognozą 2,6 proc. i 2,8 proc. w zeszłym roku. Komisja Europejska dołączyła tym samym do Europejskiego Banku Centralnego, który obniżył prognozy w zeszłym tygodniu.
Już ostatni kwartał nie był zbyt udany dla gospodarki europejskiej. Produkt krajowy strefy euro powiększył się o 0,3 proc., najmniej od ponad dwóch lat. Po raz pierwszy od czterech lat spadła w tym czasie wartość inwestycji przedsiębiorstw.
W bieżącym kwartale Komisja spodziewa się dynamiki PKB na poziomie 0,5 proc., podobnie jak w ostatnich trzech miesiącach roku. Jednak nie da się wykluczyć, że będzie gorzej, bo KE obawia się, że sytuacja z rynków kredytowych może wpłynąć na spadek nastrojów wśród konsumentów, co mogłoby przełożyć się na głębsze spowolnienie, które będzie widać także w przyszłym roku. - Fundamenty naszej gospodarki są silne. Może szczyt cyklu koniunkturalnego jest już za nami, ale sytuacja w kolejnych kwartałach wciąż może być korzystna - pocieszał unijny komisarz ds. gospodarczych i walutowych Joaquin Almunia.
Komisja szacuje, że inflacja w strefie euro wyniesie w tym roku 2,0 proc., czyli trochę więcej niż spodziewała się w maju (1,9 proc.), ale wciąż w granicach dopuszczalnych przez Europejski Bank Centralny.