Reklama

Jak oszczędzić na podatku Belki i stracić na opłacie za zarządzanie

Polisa z funduszem inwestycyjnym - hit ostatnich lat. Czy rzeczywiście jest tak dobrym sposobem pomnażania oszczędności, jak twierdzą przedstawiciele firm ubezpieczeniowych? I czy możliwość odroczenia podatku Belki warta jest kosztów, które z tym się wiążą?

Publikacja: 12.09.2007 09:50

Inwestorzy stale kuszeni są przez agentów firm ubezpieczeniowych. Ci bardzo często i świadomie mówią potencjalnym klientom, że dzięki oferowanym im produktom nie zapłacą podatku Belki. To oczywiście nieprawda - zapłaty nie da się uniknąć, tyle że nastąpi ona na zakończenie inwestycji. Klienci skorzystają jedynie z możliwości odroczenia podatku. Czy to rzeczywiście kusząca możliwość?

O co właściwie chodzi?

Przypomnijmy, inwestor, który kupił jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych, może je w dowolnym momencie sprzedać (umorzyć), realizując potencjalny zysk. Wówczas jednak musi zapłacić 19-procentowy podatek. Inwestor nie musi się przejmować uwzględnianiem go w rocznym formularzu PIT - po prostu fundusz od razu wypłaca mu kwotę pomniejszoną o daninę należną fiskusowi.

Jeśli inwestor przenosi pieniądze z funduszu do funduszu - np. żeby uchronić lokatę przed spadkiem wartości w czasie bessy, może przenieść środki z funduszu akcji do pieniężnego - każdorazowo musi zapłacić podatek, o ile oczywiście może pochwalić się zyskiem z inwestycji. Nie ma znaczenia, jak często, np. ile razy w roku, dokonuje takich przenosin.

Jest jeden wyjątek od tej reguły, coraz częściej wykorzystywany przez TFI i ich klientów. Chodzi o przenoszenie pieniędzy między różnymi funduszami w obrębie jednego towarzystwa, pod warunkiem że fundusze te należą do tzw. funduszu parasolowego. Wówczas podatek od zysku płacony jest w momencie, gdy następuje ostateczna wypłata pieniędzy.

Reklama
Reklama

W Polsce konstrukcja ta jest stosunkowo młoda i była bezpośrednią odpowiedzią na propozycję firm ubezpieczeniowych, które pozwalały inwestorowi przenosić pieniądze między funduszami bez konieczności każdorazowego płacenia podatku od zysku. I w tym miejscu przechodzimy do oferty ubezpieczycieli.

Polisa jak się patrzy

Firmy ubezpieczeniowe sprzedają tzw. polisy z funduszem inwestycyjnym. Są to długoterminowe produkty inwestycyjne (5-, 10-letnie) budowane na podstawie istniejących funduszy inwestycyjnych, czyli produktów opisanych powyżej. Jedną z cech tego typu "polis" (celowo wziąłem nazwę w cudzysłów, bo niewiele mają one wspólnego z faktycznym ubezpieczeniem) jest konieczność utrzymywania inwestycji przez czas określony w umowie.

Jeśli inwestor zrezygnuje z tego produktu przed czasem, może zostać obłożony bardzo wysokimi prowizjami (dochodzącymi nawet do 90 proc. zainwestowanej kwoty, jeśli stanie się to w pierwszym roku). W zamian za to firmy ubezpieczeniowe wabią inwestorów odroczeniem podatku Belki. Krótko mówiąc, w ramach posiadanej polisy inwestor może wielokrotnie przenosić pieniądze między funduszami i nie musi płacić podatku od zysków. Zapłaci go dopiero na samym końcu inwestycji (gdy polisa wygaśnie). Może dokonywać takich operacji między funduszami należącymi do różnych towarzystw (TFI) - uzyskuje więc ewidentną korzyść w stosunku do sytuacji, gdy może "poruszać się" wyłącznie w obrębie jednego towarzystwa.

Inwestujemy w fundusz

Teraz odrobina banalnej matematyki. Spójrzmy na korzyść z odroczenia podatku. Przyjmijmy, że zainwestowaliśmy 1000 zł w funduszu inwestycyjnym i po roku zarobiliśmy 10 proc. Postanawiamy zysk zrealizować i przenieść do innego funduszu. Nasz zysk wynosi 100 zł, fundusz odprowadzi od tego podatek w wysokości 19 zł, dzięki czemu wypłacimy z funduszu 1081 zł.

Reklama
Reklama

Kwotę wpłacamy do kolejnego funduszu, który zarabia 15 proc. Nasza inwestycja rośnie do 1243,15 zł. Postanawiamy ją zrealizować, wypłacamy pieniądze i po odliczeniu podatku (30,81 zł) mamy 1212,34 zł. Znów przenosimy pieniądze do kolejnego funduszu. Tym razem ponosimy stratę 10 proc., nasz kapitał spada do 1091,11 zł. Ponieważ wystąpiła strata, podatku nie płacimy. Przenosimy pieniądze do kolejnego funduszu, który zarabia dla nas 20 proc., kapitał rośnie do 1309,33 zł. Płacimy podatek w wysokości 41,46 zł i ostatecznie mamy do dyspozycji 1267,87 zł.Proszę zwrócić uwagę, że w ostatnim okresie płacimy podatek od znacznie większej kwoty - strata z trzeciego roku inwestycji nie jest dla nas korzyścią (punkt odniesienia dla podatku to 1091,11 zł, a nie 1212,34 zł). Patrz tabela 1.

Inwestujemy w polisę

z funduszem

Jak wygląda sytuacja w momencie odroczenia podatku na sam koniec przy tych samych założeniach?

Inwestujemy 1000 zł, w pierwszym okresie zarabiamy 10 proc., mamy 1100 zł. Przenosimy pieniądze i zarabiamy w kolejnym funduszu 15 proc., nasz kapitał rośnie do 1265 zł. Trzeci rok to strata 10 proc., z powodu której kapitał spada do 1138,5 zł. I ostatni rok - zysk w wysokości 20 proc., kapitał rośnie do 1366,2 zł.

Łącznie zarobiliśmy 366,20 zł, od czego należy odjąć 19-procentowy podatek Belki, czyli 69,58 zł. Zostaje nam 1296,22 zł.

Reklama
Reklama

Korzyść jest ewidentna. Różnica to 28,76 zł między klasyczną inwestycją w funduszach inwestycyjnych a inwestycją w ramach polisy. Im dłuższy czas takiej inwestycji, tym różnice będą większe.

I na tym można by właściwie zakończyć wyliczenia (i w tym miejscu zatrzymują się faktycznie agenci firm ubezpieczeniowych), gdyby nie jedno ale.

Nasza inwestycja trwała cztery lata, zyskaliśmy 28,76 zł, czyli średniorocznie 7,19 zł. Kwota ta stanowi 0,72 proc. pierwotnej kwoty inwestycji (patrz Tabela 2.).

Prowizja, która ma znaczenie

"Polisy z funduszami kapitałowymi" obwarowane są wieloma opłatami. Jedną z nich jest dodatkowa opłata za zarządzanie (dodatkowa, gdyż już raz płacimy ją funduszowi - jest ona uwzględniana w wycenie jednostki). Owa opłata w przypadku firm ubezpieczeniowych wynosi od 1 do 2,5 proc. W jednym z popularniejszych produktów jest to 1,95 proc. Opłata za zarządzanie naliczana jest w skali roku od aktywów (czyli od kwoty znacznie większej niż zysk).

Reklama
Reklama

Uwzględnijmy ją w naszych obliczeniach z drugiego przykładu. Ponieważ kwota ta jest naliczana codziennie (a wartość aktywów codziennie się zmienia), dla uproszczenia policzę ją jako średnią z początku i końca inwestycji.

W pierwszym roku opłata za zarządzanie wyniesie 18,38 zł. Nasz kapitał dostępny wyniesie 1081,63 zł. W drugim roku (zarabiamy 15 proc.) kapitał dostępny po odliczeniu opłaty za zarządzanie pobieranej przez ubezpieczyciela wyniesie 1223,36 zł. W trzecim roku mimo straty opłata za zarządzanie zostanie pobrana i nasz kapitał wyniesie 1080,51 zł. W ostatnim roku (zysk 20 proc.) po odliczeniu opłaty za zarządzanie nasz kapitał sięgnie 1296,61 zł.

Zysk ostateczny to 296,61 zł, pomniejszamy o podatek Belki (56,36 zł). Wypłacamy 1240,25 zł (patrz Tabela 3.).

Na odroczeniu podatku zarobił... nasz ubezpieczyciel, który całość z naddatkiem wyjął do swojej kieszeni.

Pamiętajmy:

Reklama
Reklama

- opłata za zarządzanie jest liczona od aktywów

- pobierana jest, nawet jeśli poniesiemy stratę

- im większa kwota, tym ma większe znaczenie

- jeśli będzie większa niż roczne oszczędności z tytułu podatku (płaconego od zysku, a nie od aktywów),

nie odnosimy żadnej korzyści

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama