Reklama

BIEC: Największym zagrożeniem dla presji inflacyjnej są koszty produkcji

Warszawa, 13.09.2007 (ISB) - Drugi z rzędu wzrost Wskaźnika Przyszłej Inflacji (WPI), który informuje o przyszłych tendencjach inflacji wyrażonej wskaźnikiem cen CPI, na razie nie powinien budzić niepokoju, choć można spodziewać się nasilenia presji inflacyjnej z powodu rosnących kosztów zatrudnienia w firmach, podało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC) w raporcie w czwartek.

Publikacja: 13.09.2007 11:55

"Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), który informuje o przyszłych tendencjach inflacji wyrażonej wskaźnikiem cen CPI, od dwóch miesięcy wzrasta. Jak na razie nie jest to wzrost gwałtowny i jak do tej pory krótkotrwały, ale pojawiają się dodatkowe czynniki zagrażające stabilności cen" - podano w raporcie.

"Największe obawy sygnalizujące ewentualne nasilenie się presji inflacyjnej należy wiązać z rosnącymi kosztami wytwarzania w przedsiębiorstwach" - czytamy dalej.

Wzrost kosztów wytwarzania dotyczy zarówno kosztów w przeliczeniu na jednostkę wyrobu, jak i kosztów w przeliczeniu na jednego zatrudnionego, podkreśla BIEC.

"O ile wzrost jednostkowego kosztu produktu miał do tej pory charakter jednorazowy, to jednostkowe koszty pracy wzrosły już po raz czwarty z rzędu. Wzrost kosztów wytwarzania związany jest najprawdopodobniej ze wzrostem płac w wielu sektorach gospodarki narodowej przy nieco słabszej dynamice produkcji" - uważają analitycy.

BIEC nie niepokoi się również nieznacznym osłabieniem się złotego względem dolara i euro w sierpniu, ponieważ spadek ten jest bardzo nieznaczny, a utrzymujący się od ponad dwóch lat trend umacniania się złotego pozostaje wciąż stabilny.

Reklama
Reklama

"Umacnianie się złotego znajduje odbicie w danych dotyczących cen importu. Ostatnie dostępne dane wskazują na spadek cen dóbr importowanych. Złoty od kilku miesięcy osiąga najwyższe realne wartości w swej historii. Import dzięki temu staje się tańszy, zaś warunki eksportu coraz trudniejsze" - głosi raport.

Bardzo istotne znaczenie dla presji na wzrost cen ma dynamika zadłużenia gospodarstw domowych z tytułu kredytów, a także zadłużenie sektora finansów publicznych, podkreśla BIEC.

"W czerwcu i lipcu odnotowano spadek dynamiki zadłużenia z tytułu kredytów dla gospodarstw domowych, która bardzo znacząco przyspieszała na początku br. To nieco niższe tempo zadłużania się konsumentów okazało się jednak krótkotrwałe i w sierpniu odnotowano kolejny rekord tempa przyrostu długu z tytułu kredytów - 40,2%. Rosnące w takim tempie zadłużenie gospodarstw domowych musi skutkować zwiększonym popytem konsumpcyjnym" - czytamy dalej.

Dodatkowo warto zauważyć, że zaczyna się nieznacznie zmieniać struktura popytu na kredyt. Jakkolwiek motorem wciąż jest kredyt hipoteczny, to jego dynamika w ostatnim czasie maleje, a rośnie dynamika popytu na kredyt stricte konsumpcyjny.

Z drugiej strony jednak w ostatnim czasie zadłużenie Skarbu Państwa wyraźnie zmalało co oznacza nieco słabszą presję sektora budżetowego na przyszłą stabilność cen, zauważają analitycy. (ISB)

tom

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama