W ofercie polskich TFI znajduje się obecnie sześć funduszy inwestycyjnych akcji lokujących na rynkach tzw. Nowej Europy. Obok krajowych podmiotów, u polskich dystrybutorów można nabyć jednostki tego typu funduszy oferowanych przez zagraniczne towarzystwa. Jak się jednak okazuje, co innego "Nowa Europa" oznacza dla polskich TFI, a co innego jeszcze dla zagranicznych TFI. Trzeba patrzeć na benchmarki.
Arka Europy Środkowej i Wschodniej może inwestować np. w Estonii i na Łotwie, ale także w Serbii i Macedonii, które leżą raczej w południowej niż wschodniej części Starego Kontynentu. Jego polityka natomiast wręcz nie pozwala inwestować w Rosji. Z drugiej strony, zagraniczny fundusz Templeton Eastern Europe inwestuje przede wszystkim w Rosji, a także m.in. w Austrii i Szwecji, które ani do wschodniej, ani rozwijającej się Europy nie należą.
Ponadto, jak wynika z danych Analizy Online, wśród funduszy zagranicznych sugerujących nazwą lokowanie na rynkach Europy Wschodniej lub rozwijającej się, można znaleźć podmioty, które inwestują na giełdach Izraela, Kazachstanu, Maroko czy nawet Egiptu.
Polski segment funduszy "Nowej Europy" jest także bardzo zróżnicowany wewnętrznie. Każdy z sześciu benchmarków (indeksów odniesienia) w istotny sposób różni się od siebie, co automatycznie skutkuje odmiennych zorientowaniem geograficznym.
Inaczej jest w przypadku segmentu zagranicznego. Tutaj polityka jest dość jednorodna i niemalże wszystkie fundusze opierają się o jeden z dwóch indeksów: MSCI Emerging Markets Europe Index lub MSCI Eastern Europe 10/40 Index, w których Rosja zajmuje silną pozycję.