Prezydent Aleksander Łukaszenka zatwierdził plan, który dotyczy zmniejszenia zależności Białorusi od rosyjskiego gazu ziemnego. Obecnie białoruska gospodarka jest w 80 proc. zależna od błękitnego paliwa ze Wschodu. Plan przyjęty przez prezydenta przewiduje, że udział gazu jako źródła energii na Białorusi zmniejszy się za 13 lat do 50 proc.

Jedną z metod dywersyfikacji dostaw energii ma być sprowadzanie ropy naftowej z Iranu, Wenezueli oraz Kazachstanu. Oprócz tego Mińsk rozważa możliwość kupowania prądu od Ukrainy.

Białoruś zamierza też importować węgiel kamienny z Rosji, Ukrainy i Polski. Surowiec miałby docierać do naszego wschodniego sąsiada przez bałtyckie porty. Kolejnym krokiem w kierunku uniezależniania się od gazu ziemnego będzie produkcja gazu syntetycznego z węgla brunatnego. O realizacji takiego projektu poinformował w minionym tygodniu Siergiej Sidorski, białoruski premier. Ponadto Mińsk rozważa budowę nowych elektrowni cieplnych. Do 2011 r. mają powstać dwa tego typu obiekty, w Grodnie i Brześciu. Na początku ich łączne moce wyniosą 100 MW. Następnie plan przewiduje zwiększenie ich zdolności produkcyjnych do 700-800 MW.

Jednym z największych projektów w białoruskiej energetyce będzie budowa reaktora jądrowego. Moce tamtejszej elektrowni atomowej mają sięgnąć 2 tys. MW, co zaspokoi w 15 proc. krajowe zapotrzebowanie na energię. Biznesplan projektu ma być gotowy na początku 2009 r.