Ostatnie dni obfitowały w zapowiedzi sporych inwestycji na Półwyspie Indochińskim. Do Wietnamu wybierają się m.in. HSBC, Toyo i CEZ. Dzięki temu kraj ma ściągnąć z zagranicy kapitał nie mniejszy niż Polska.
Największy europejski bank postrzega rynki ubezpieczeniowe Azji Południowo-Wschodniej jako jedną z szans na dywersyfikację portfela. 10 proc. udziałów w kontrolowanym przez państwo miejscowym potentacie, Bao Viet, kosztowało HSBC 254 mln dolarów.
Mniej więcej cztery razy więcej zainwestuje w Wietnamie Toyo Ink, liczący się na świecie producent materiałów do drukarek.
Jednak okazuje się, że jeszcze szerszy strumień pieniędzy popłynie na wschód z Czech. Podczas wizyty w Pradze wietnamskiego premiera, Nguyen Tan Dunga, firmy z obu krajów zawarły kontrakty warte w sumie ok. 3,5 mld USD. Za lwią część tej kwoty odpowiada elektrownia, jaką zamierza w ciągu 4-5 lat uruchomić w Wietnamie CEZ.
Władze w Hanoi starają się stymulować inwestycje: zrównały w prawach przedsiębiorstwa zagraniczne z lokalnymi i kuszą sprzedażą mniejszościowych pakietów akcji państwowych kolosów.