Ponieważ zarząd Mewy przesunął o miesiąc (na 23 października) termin głosowania w sprawie emisji akcji serii D z prawem poboru, z opóźnieniem wpłyną też do spółki pieniądze. Mają być przeznaczone na przejęcia.
Dla firmy, handlującej bielizną i odzieżą lekką, opóźnienie emisji akcji nie stanowi jednak problemu. - Nie spieszymy się z finalizacją przejęcia - mówi Józef Kiszka, prezes Mewy. Jego zdaniem, najważniejsze jest dokonanie właściwego wyboru.
J. Kiszka przyznaje, że biłgorajska firma prowadzi teraz negocjacje z kilkoma podmiotami. Prawdopodobnie w najbliższych dniach zostanie podpisany list intencyjny z jedną z nich. Będzie to już drugi taki dokument zawarty w ostatnim czasie. Prezes Mewy na razie nie podaje nazwy tego przedsiębiorstwa. Przypomnijmy, że w poprzednim tygodniu giełdowa spółka uzyskała wyłączność na negocjacje z TUP w sprawie odkupienia od niego firmy Roda (produkującej odzież damską) i marki Modena.
Prezes Mewy podkreśla, że różne spółki, z którymi prowadzi rozmowy, mają różne walory, np. własne sklepy albo zagranicznych klientów. Zgłaszają się też kolejne podmioty z branży, które nie mają odwagi same wejść na rynek kapitałowy i szukają partnera.
Dla bieliźniarskiej spółki głównym celem jest poszerzenie oferty o odzież dla kobiet, sprzedawaną pod marką Lookat (teraz są to przede wszystkim bluzki i bielizna nocna). Zostanie to osiągnięte dzięki zakupowi firmy produkcyjnej, zajmującej się szyciem odzieży. - Dodatkowo chcemy, żeby dzięki przejęciu i późniejszej konsolidacji wyników znacznie zwiększyć wartość naszej spółki - tłumaczy J. Kiszka. Dlatego biłgorajska firma interesuje się także podmiotami posiadającymi sieć handlową i rozpoznawalną markę na rynku. Z pieniędzy pozyskanych ze sprzedaży akcji chce kupić jeden albo dwa podmioty.