Dzięki zwyżkom cen metali bazowych (nikiel, miedź), kruszców (złoto, srebro) oraz produktów pochodzenia rolnego (kawa, kakao, pszenica) znów szedł w górę wczoraj indeks CRB Futures, obrazujący koniunkturę na szerokim rynku surowcowym. Od dołka z 21 sierpnia podniósł się już o 7,5 proc. Do odrobienia wszystkich strat z lipca i sierpnia wskaźnikowi potrzeba jedynie 1,2 proc., co przy utrzymaniu obecnego tempa zwyżki powinno zająć mniej więcej trzy sesje. Wówczas surowce znów byłyby najdroższe w tym roku. Ostatnia fala wzrostowa wynika głównie z osłabiania się dolara (bo w tej walucie są notowane) i spekulacji, że nawet przyhamowanie amerykańskiej gospodarki nie zdusi popytu na ropę czy miedź. Takie oczekiwania mogą zostać podtrzymane, o ile dzisiaj Fed nie sprawi zawodu i obniży stopy procentowe. Na to liczą inwestorzy z rynku surowców. Wczoraj windowali głównie ceny kawy (+4,6 proc.), kakao (+2,0 proc.) i niklu (+2,5 proc.). Za notowaną w Nowym Jorku ropę naftową WTI, która w minionym tygodniu po raz pierwszy w historii kosztowała powyżej 80 USD za baryłkę, wczoraj płacono po 78,7 USD. Coraz więcej uwagi poświęca się złotu, którego notowania bardzo zbliżyły się do szczytów z maja zeszłego roku. Uncja kosztowała wczoraj już 725,7 USD. Zwyżce cen kruszcu, kupowanego najczęściej jako zabezpieczenie na wypadek kryzysu, sprzyja utrzymująca się niepewność na rynku finansowym i kłopoty coraz to nowych instytucji - ostatnio brytyjskiego banku hipotecznego Northern Rock. Po pierwszych godzinach wczorajszego handlu w Chicago i Nowym Jorku wskaźnik CRB Futures zyskiwał 0,4 proc. i wynosił 322,3 pkt.