W czwartek, przed sesją na Wall Street, wyniki kwartalne opublikowały Goldman Sachs oraz Bear Stearns. W pierwszym przypadku zyski okazały się lepsze, a w drugim gorsze od prognoz. Tym samym posiadacze akcji mogli odetchnąć z ulgą, gdyż do przyszłotygodniowej publikacji sierpniowych raportów o sprzedaży domów na rynku pierwotnym i wtórnym w USA nie ma poważnych zagrożeń dla rynków akcji. Wtorkowa, w dużej mierze zaskakująca obniżka stóp procentowych w USA o 50 punktów bazowych, pomimo że jest wyrazem strachu Fedu przed kryzysem na rynku nieruchomości i przed recesją, została przez inwestorów odebrana jako pomocna dłoń wyciągnięta w kierunku Wall Street. Wyraźna poprawa nastrojów, wręcz euforia, jaka po niej nastąpiła, odsuwa w czasie wszystkie negatywne scenariusze. Silna wiara w to, że obniżki stóp procentowych uchronią amerykańską gospodarkę przed recesją, sprawia, że jedynie gwałtowna eskalacja kryzysu na rynku kredytów hipotecznych może być źródłem powrotu zdecydowanych spadków na giełdach. Problemy pojedynczych instytucji już na nikim nie zrobią wrażenia. Wtorkowa euforia na Wall Street całkowicie zmieniała układ sił na wykresie indeksu S&P500. Wybicie powyżej strefy oporu 1496,52-1497,49 pkt, jaką na wykresie dziennym tworzył szczyt z 8 sierpnia br., a na tygodniowym połowa długiej czarnej świecy z tygodnia zakończonego 27 lipca br., otworzyło drogę do lipcowego szczytu (1553,08 pkt). Na gruncie analizy technicznej jego test jest niemal pewny, przebicie jednak już niekoniecznie. Na gruncie analizy fundamentalnej, jeżeli przyjąć punkt widzenia amerykańskich władz monetarnych zaprezentowany w komunikacie towarzyszącym obniżce stóp, wybicie ponad 1553,08 i kontynuacja wzrostów w kolejnych tygodniach wydają się mało realne. Korzystne

krótkoterminowe perspektywy amerykańskich indeksów mogą nie wystarczyć do kontynuacji wzrostów europejskich indeksów.

Ciężarem mogą być eksporterzy, którym niewątpliwie szkodzi coraz droższe euro.

X-Trade Brokers DM