Reklama

Nowe ogniska kryzysu zapalają się w naszym regionie

Gospodarki państw Nowej Europy zaczynają mieć kłopoty. W krajach nadbałtyckich widmo przegrzania gospodarki jest bardzo realne. Kłopoty związane z kredytami hipotecznymi może mieć Rosja. Jednak taki kryzys nie powinien wystąpić w Polsce

Publikacja: 22.09.2007 09:07

Z krajów Europy Środkowo-Wschodniej napływa coraz więcej niebezpiecznych sygnałów zwiastujących możliwość kryzysu. Ostrzegawcze światło włączyły już banki w państwach nadbałtyckich oraz bałkańskich. Na Łotwie i w Estonii pożyczkodawcy zaczynają zaostrzać kryteria kredytowe.

Przegrzane kraje nadbałtyckie

Ceny nieruchomości w Estonii i na Łotwie rosły ostatnio w oszałamiającym tempie. W Rydze w minionym roku wartość domów rosła w tempie 70 proc. Jednak gigantyczna fala zwyżek wyhamowała tego lata. Podobnie było w Estonii, gdzie rok temu ceny nieruchomości w Tallinie wzrosły o 78 proc., a teraz zaczynają spadać. Ceny szybowały w nadziei, że dwucyfrowy wzrost płac utrzyma się jeszcze przez kilka lat. Jednak banki, przestraszone kryzysem na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych, zmniejszyły swój apetyt na ryzyko. Akcje kredytowe ograniczali najwięksi gracze w tym regionie Swedbank i SEB.

O dużym ryzyku na tamtejszych rynkach wieści też agencja ratingowa Standard & Poor?s. Jej eksperci zdecydowali ostatnio o obniżeniu perspektywy ratingu dla Estonii ze stabilnej na negatywną. Zdaniem specjalistów z S&P, wzrasta ryzyko "twardego lądowania" estońskiej gospodarki. Już teraz tamtejszy rząd niepokoją pesymistyczne dane. W II kwartale tempo wzrostu PKB Estonii spowolniło do 7,3 proc. Ponadto narasta presja inflacyjna. Z szacunków ministerstwa finansów wynika, że przez cały 2007 rok ceny wzrosną o 7, 4 proc. - najbardziej od 10 lat. Z kolei na Litwie inflacja w sierpniu wyniosła 5,5 proc. i była największa od czasu kryzysu finansowego w 1998 roku. Najgorsza sytuacja jest na Łotwie, gdzie tempo wzrostu cen w sierpniu było już dwucyfrowe. Na alarm bije S&P, która umieściła nadbałtycką republikę w pierwszej trójce gospodarek Europy najbardziej zagrożonych kryzysem.

Wśród krajów szczególnie wrażliwych na załamanie na rynku nieruchomości w USA agencja ratingowa wskazuje też na Bułgarię. O sytuację w tym kraju obawia się także Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Reklama
Reklama

Ostrzegawcze światła

na Bałkanach

Zdaniem Juana Fernandeza Ansoli, starszego przedstawiciela regionalnego MFW, zbyt dużo kapitału napływa do Bułgarii z zagranicy. - Obecne problemy z płynnością banków mogą wystąpić również w bułgarskiej gospodarce - uważa Ansola. W bałkańskiej republice znacząco rosną ceny. Inflacja w sierpniu poszybowała do poziomu 12 proc., największego w Unii Europejskiej.

Podobne sygnały nadchodzą też z Rumunii. Tam inflacja w sierpniu wyniosła 5 proc., w lipcu zaś ceny rosły w tempie 4 proc. Wynagrodzenia Rumunów, które w ostatnich miesiącach znacząco zaczęły się zwiększać, pozwoliły im zaciągać większe pożyczki. Zdaniem ekspertów, oznaki przegrzania widać też na tamtejszym rynku nieruchomości. - Ceny mieszkań w Bukareszcie są wygórowane - tłumaczy nam Maciej Dymkowski, dyrektor zarządzający w firmie redNetProperty Consulting.

Co przyniesie Rosja?

W Rosji, w której na razie sytuacja jest stabilna, może wystąpić kryzys na rynku nieruchomości. W Moskwie ceny mieszkań niskiego standardu spadły od grudnia ubiegłego roku o 10 proc. Eksperci oczekują dalszych obniżek.

Reklama
Reklama

Taniejące mieszkania nie są na rękę osobom, które kupowały je w momencie największych wzrostów. Banki zastrzegają sobie w umowach o kredyty hipoteczne prawo do żądania dodatkowych gwarancji od klienta, jeśli cena domu spadnie. Ich rolę ma pełnić inna nieruchomość albo papiery wartościowe. Jeśli klient ich nie posiada, będzie musiał wcześniej spłacić pożyczkę albo znacznie wzrosną raty - zapowiadaja przedstawiciele rosyjskich banków hipotecznych.

Już teraz pożyczkodawcy w Rosji są ostrożniejsi przy udzielaniu kredytów. Nikołaj Szitow, prezes Gorodskogo Hipotecznego Banka, uważa, że 40 proc. instytucji w Rosji będzie musiało wstrzymać wydawanie kredytów hipotecznych, jeśli problemy z finansowaniem nie skończą się do końca roku.Ekonomiści uspokajają jednocześnie, że zagrożenia nie dotyczą wszystkich krajów regionu. - W Czechach nie ma ryzyka przegrzania na rynku nieruchomości - uważa Ludek Niedermayer, członek tamtejszej rady polityki pieniężnej. Specjaliści twierdzą też, że groźba przegrzania nie dotyczy Polski i Węgier.

komentarze

Radosław Bodys

Merrill lynch londyn

Polskę i inne kraje rozwijające się

Reklama
Reklama

ratuje odmienna struktura rynku

Kryzys kredytów hipotecznych, który po przetoczeniu się przez rynki w USA dotyka teraz Europę Zachodnią, nie powinien w żaden sposób wpłynąć na europejskie rynki rozwijające się - w szczególności nie na Polskę. Nasz kraj ma zupełnie inną strukturę rynku produktów finansowych. Kredyty hipoteczne właściwie raczkują - stanowią jedynie ok. 6 proc. PKB, podczas gdy ten sam współczynnik np. w Wielkiej Brytanii sięga ponad 100 proc. PKB. Wraz z rozwojem rynku kredytowego jest coraz mniej podmiotów z "absolutnie dobrym" ratingiem, więc zaczyna się pożyczać pieniądze tym gorszym, żeby tylko zarobić. Inaczej sytuacja wygląda w krajach rozwijających się. Banki, ze względu na płytkość penetracji rynku, mogą pozwolić sobie na prowadzenie bardziej restrykcyjnej polityki kredytowej, a przez to utrzymywać znacznie lepsze jakościowo portfele ryzyka kredytowego. Sytuacja na świecie jest kryzysowa, ale efekt - jeśli zaistnieje - dla nas będzie jedynie pośredni, głównie za sprawą struktury właścicielskiej większości polskich banków. W przyszłości kluczowe dla odporności na podobne załamania będzie wykorzystanie "moral hazard" - zwiększenie penetracji rynku kredytów hipotecznych kosztem zwiększonego ryzyka. Poszukiwanie możliwości zarobku przez banki zagraniczne pójdzie właśnie w tę stronę.

Lars Christensen

Danske Bank

Sektor bankowy jest zdrowy

Reklama
Reklama

Pomimo poważnej sytuacji na rynkach światowych wywołanej kryzysem kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych, w całej Europie Środkowo-Wschodniej obserwujemy wyjątkową odporność na te negatywne przesłanki. Rynki co prawda reagują, ale nie pod wpływem kryzysu hipotecznego, a raczej w reakcji na zachowanie giełd zagranicznych i zmniejszoną aktywność inwestorów zagranicznych.

Ta zwiększona odporność wiąże się przede wszystkim z niską penetracją rynków kredytowych. Z drugiej strony jednak już od jakiegoś czasu widać symptomy przegrzania się gospodarek wielu krajów w regionie. Polska znajduje się w lepszej sytuacji, niż niektórzy jej sąsiedzi, ale rosnący deficyt bilansu obrotów bieżących, a także rosnący stopień zadłużenia się społeczeństwa - zwłaszcza w walutach obcych, głównie frankach szwajcarskich, zwiększają ryzyko bolesnego odczucia podobnych problemów w przyszłości.

Sam sektor bankowy jest zdrowy i nawet pomimo zwiększonej awersji inwestorów do ryzyka, a przez to lekkiego zacieśnienia polityki kredytowej, rokuje dobre perspektywy rozwoju w najbliższej przyszłości.

Janusz Jankowiak

Polska Rada Biznesu

Reklama
Reklama

To kryzys krajów rozwiniętych

Na początku należy zaznaczyć, że kryzys kredytów hipotecznych, którego echa rozbrzmiewają wciąż zarówno za oceanem, jak i w Europie, to kryzys krajów rozwiniętych, a nie rozwijających się. Polska znajduje się w komfortowej sytuacji, gdyż ten rodzaj inżynierii finansowej, jaki zawiódł w Stanach Zjednoczonych, nie jest w naszym kraju popularny.

Nasz rynek kredytowy jest na tyle płytki i nierozwinięty, że wszystkie problemy, jakie dotknęły choćby Wielkiej Brytanii, spłynęły po Polsce nie wyrządzając większych szkód. Na razie jesteśmy odporni na takie

wahania. Odporni do tego stopnia, że pierwsza faza ostatniego kryzysu w ogóle nas nie dotyczyła. Krajowe banki są na tyle wybredne w doborze klientów, którym pożyczają pieniądze, że portfele ryzyka są cały czas bardzo dobre.Zarówno nasz rynek, jak i pozostałe kraje regionu dotknąć może dopiero poważny kryzys zaufania, ale także jedynie pośrednio. Pośrednio przez zagranicznych właścicieli lokalnych banków. Kapitał wywodzący się z Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych mógłby w pewnej chwili zdecydować o zaostrzeniu kryteriów pożyczania pieniędzy także przez banki córki, a przez to wpłynąć także na lokalne koszty kredytu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama