W piątek - imieniny Mateusza - celnicy obchodzili swoje święto. Ministerstwo Finansów zorganizowało z tej okazji specjalną konferencję, połączoną z pokazem wyszkolenia psów i prezentacją samochodów specjalistycznych. Nastroje celników nie były jednak najlepsze.

15-tys. grupa zawodowa domaga się podwyżek płac, argumentując, że odpowiada za pozyskanie niemal co czwartej złotówki do budżetu. Celnicy przypominają, że ich płace w tym roku w ogóle nie były waloryzowane. Wiceminister finansów Marian Banaś mówił, że pieniądze się znajdą, ale nie podał żadnych szczegółów.

Do znaczącego wzrostu płac dojść miało po planowanym przez resort połączeniu służb skarbowych i celnych w jedną Krajową Administrację Skarbową (KAS). Projekt stosownej ustawy wywołał jednak szereg kontrowersji, związanych m.in. z "opcją zerową", czyli wygaśnięciem umów o pracę wszystkich pracowników. Związki zawodowe celników i skarbowców zaakceptowały - choć z zastrzeżeniami - dopiero ostatnią wersję dokumentu, z 17 września. Jest już jednak za późno, by zdążyć z uchwaleniem ustawy przed wyborami. Dlatego też celnicy starają się, by MF uwzględniło większe środki na płace w budżecie na 2008 r. Grożą strajkiem włoskim. - W związku z planowaną reformą kuszono nas podwyżkami. Dlaczego jednak mamy czekać kolejny rok na większe pieniądze? Tylko dlatego, że KAS nie zostanie wprowadzona? - pyta Sławomir Siwy, wiceprzewodniczący Federacji Związków Zawodowych Służby Celnej.

W przyszłym roku rząd ma zamiar przeznaczyć na całą administrację podatkową 4,48 mld zł, wobec 4,43 mld zł zaplanowanych na ten rok. Wydatki bieżące urzędów skarbowych wyniosą w 2008 r. 2,35 mld zł (w porównaniu z 2,25 mld zł w tym roku), urzędów celnych - 905 mln zł, wobec 899 mln zł.

W projekcie budżetu zapisano jednak kwotę 205 mln zł jako rezerwę celową na "administrację skarbową i celną". O te środki zabiegają teraz celnicy.