Ministerstwo Finansów dopina prace nad strategią zarządzania długiem na lata 2008-2010. Jest bardzo prawdopodobne, że już jutro dokument zostanie przyjęty przez Radę Ministrów, jednocześnie z uaktualnioną wersję projektu ustawy budżetowej na przyszły rok.
Trzyletnia strategia jest kompasem dla kupujących obligacje Skarbu Państwa. Zapisane są w niej założenia co do przyszłych emisji długu. Od końca 2005 r. nie ulegają w zasadzie dużej zmianie. Resort finansów koncentruje się na sprzedaży papierów na rynku krajowym i stopniowym wydłużaniu terminu zapadalności.
Tendencje zostaną utrzymane w 2008 r. Projekt przyszłorocznego budżetu zakłada, że na rynkach zagranicznych pozyskamy niecałe 7 mld zł, wobec 7,3 mld zł szacowanych na koniec tego roku. Potrzeby pożyczkowe netto sięgną w sumie 45,7 mld zł. Będą tym samym o 6,5 mld zł większe od prognozowanego wzrostu zadłużenia w tym roku.
Analitycy zastanawiają się jednak, czy strategia nie powinna zawierać nowych elementów. - Interesujące byłoby pokazanie, co się będzie działo z długiem publicznych przy różnych wariantach rozwoju sytuacji gospodarczej - mówi Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Bank Polska. Według ostatnich danych MF, w marcu zadłużenie sektora finansów publicznych sięgało 517,2 mld zł i było ponad 12 mld zł wyższe niż na początku roku. Resort szacuje wprawdzie, że dług w najbliższych latach nie przekroczy progu 50 proc. PKB. Prognoza ta bazuje jednak na założeniu wysokiego wzrostu gospodarczego (dla 2008 r. 5,5 proc.). Spowolnienie tej dynamiki zmniejszyć może zaufanie inwestorów, co przełoży się automatycznie na wyższą rentowność obligacji. Proces taki, na mniejszą jednakże skalę, obserwujemy zresztą od kryzysu na amerykańskim rynku nieruchomości.
Zdaniem analityków, nowa strategia mogłaby zawierać symulacje, jak przyjęcie euro obniżyłoby koszty obsługi długu. Do tej pory MF pisało jedynie o "strategicznej roli euro" oraz o konieczności zmniejszenia ryzyka kursowego w okresie poprzedzającym wejście do strefy (udział euroobligacji w całym długu spaść miał do 25-27 proc.). Resort nie szacował jednak, jakiego spadku rentowności możemy się spodziewać.