Dziś Rada Ministrów przyjmie ostatecznie projekt ustawy budżetowej na 2008 r. z deficytem na poziomie 28,63 mld zł. Wczoraj słabości planu finansowego państwa wytknęły niezależnie od siebie największe organizacje przedsiębiorstw. Business Centre Club, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" i Konfederacja Pracodawców Polskich zgodnie skrytykowały procykliczną politykę fiskalną i przejadanie owoców dobrej koniunktury.
- Utrzymywanie się wysokiego deficytu w okresie dobrej koniunktury sprawia, że gdy tempo wzrostu się pogarsza i pożyteczne byłoby stymulowanie popytu przez wzrost wydatków rządowych, trzeba deficyt gwałtownie ograniczać, co powoduje pogłębienie procesów recesyjnych. Gospodarka rozwija się nierównomiernie, "zrywami" - argumentował Stefan Kawalec, były wiceminister finansów i ekspert BCC. Wszystkie organizacje zwróciły uwagę na fakt, że stosowana obecnie kotwica, polegająca na ograniczeniu deficytu do 30 mld zł, nie prowadzi do uzdrowienia finansów publicznych. Wszystkie też zaapelowały do polityków o "racjonalizację" wydatków".
Co na to PO, która rywalizuje z PiS o pierwsze miejsce w wyborach? - Bardzo szczegółowo analizujemy rządowy projekt i przygotowujemy się do korekt. Chcemy doprowadzić do zwiększenia wydatków inwestycyjnych i poszukać oszczędności w różnych dziedzinach - zapowiada Zbigniew Chlebowski, wiceprzewodniczący klubu i rzecznik partii ds. finansów publicznych. - Chcemy jak najszybciej wdrożyć nową kotwicę na wydatkach publicznych, czyli zasadę, że nie będą rosły szybciej, niż inflacja plus 1 pkt proc. Nie wiemy jeszcze, czy uda się wdrożyć tę regułę już w 2008 r. Ale na pewno powinna obowiązywać z początkiem 2009 r. - dodaje.
Politycy przyznają jednak zgodnie, że w kampanii wyborczej problemy budżetu nie będą szeroko dyskutowane.
Limity znane z lat poprzednich