Reklama

Polski rynek kapitałowy właśnie dojrzewa, a brokerzy razem z nim

Z Ryszardem Czerwińskim, wiceprezesem Domu Maklerskiego BZ WBK, rozmawia Adrian Boczkowski

Publikacja: 25.09.2007 10:49

Czy zgadza się Pan, że perspektywy domów maklerskich są w Polsce bardzo dobre?

Zdecydowanie tak. Rodzimy rynek kapitałowy zmienił się w ostatnich latach zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym. Wzrost kapitalizacji GPW i obrotów na rynku przełożył się bezpośrednio na obroty branży. Z kolei zmiany jakościowe - chyba jeszcze ważniejsze - zaowocowały podwojeniem się w ostatnich dwóch latach aktywów zgromadzonych w funduszach inwestycyjnych i emerytalnych. To solidny fundament do dalszego rozwoju rynku. Idący w parze z rozwojem strony popytowej wzrost świadomości i wiedzy emitentów powinien zapewnić równowagę rynku.

Skoro rynek kapitałowy wciąż rośnie, to czy można określić, dla ilu domów maklerskich jest jeszcze na nim miejsce?

Myślę, że dużych graczy na rynku brokerów będzie tylu, ile jest dużych grup bankowych. Natomiast wciąż jest dużo miejsca dla domów maklerskich specjalizujących się w obsłudze węższych segmentów rynku, np. obsłudze firm wchodzących na giełdę.

Czyli brokerzy będą zajmować się coraz częściej nie tylko usługami maklerskimi, ale też prowadzić Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, działalność inwestycyjną (np. pre-IPO), obsługę giełdowych nowicjuszy (IPO)?

Reklama
Reklama

Bardzo możliwe. Mam tu na myśli szczególnie brokerów niszowych, obsługujących wąski segment rynku, za to maksymalnie wyspecjalizowanych np. w projektach typu IPO, private placement (emisja prywatna), czy pre-IPO.

Do prowadzenia rachunków maklerskich potrzebna jest własna sieć sprzedaży. Brokerom, którzy tym się zajmują, stawiane są też znacznie wyższe wymogi regulacyjne. Dlatego nie spodziewam się wielu nowych inicjatyw biznesowych na tym polu wśród domów maklerskich.

Jeśli chodzi o działalność TFI, to jest to odrębny rynek, którzy przeżywa obecnie rozkwit. W efekcie czego mamy do czynienia ze zwiększoną aktywnością i pojawianiem się nowych graczy. Podobnie jak w przypadku usług maklerskich, wielu z nich będzie starało się znaleźć swoją niszę.

Dlaczego obserwujemy takie tendencje?

Głównie dzięki dużej inicjatywie Polaków. Skoro można zaobserwować ją we wszystkich dziedzinach gospodarki, nie widzę przyczyn, dla których miałaby ominąć rynek kapitałowy. Dlatego też wciąż mamy wiele relatywnie młodych spółek na warszawskiej giełdzie czy na rynku NewConnect (alternatywnym parkiecie dla małych i dynamicznych firm, który działa od 30 sierpnia - red.), a brokerzy zwiększają przychody.

Czego możemy spodziewać się na rynku domów maklerskich w najbliższych miesiącach, jak i w najbliższych latach?

Reklama
Reklama

Warszawska giełda nabiera znaczenia w Europie Środkowo-Wschodniej. Możemy liczyć, że polscy brokerzy będą pomagać zagranicznym spółkom w plasowaniu ich emisji w Polsce. Z drugiej strony, naturalną konsekwencją większego znaczenia GPW będzie rosnąca konkurencja ze strony zagranicznych brokerów, działających tu na zasadach zdalnego członkostwa.

Jeśli chodzi o procesy konsolidacyjne, to myślę, że będą one postępować w tempie podobnym do konsolidowania branży bankowej. Jeżeli obecna fala hossy spowodowałaby powstanie większej liczby małych brokerów, to w okresie gorszej koniunktury spodziewałbym się fali przejęć także w tym segmencie.

Czy i czym nasz rynek usług maklerskich różni się od rynków najbardziej rozwiniźtych - w Stanach Zjednoczonych czy Europie Zachodniej?

W Polsce kapitalizm trwa zaledwie kilkanaście lat. Nie sposób w tak krótkim czasie dogonić dojrzałe, rozwinięte rynki. Kapitalizacja, liczba notowanych spółek, czy obroty są u nas ciągle niewielkie w porównaniu z wymienionymi rynkami. Wspomniany już rynek funduszy inwestycyjnych jest w fazie pierwszego dynamicznego wzrostu, dlatego że duża część Polaków dowiedziała się o jego istnieniu w ostatnich dwóch latach. Inwestowanie w fundusze akcyjne w Polsce ma bardzo krótką historię. Tak samo przedstawia się sytuacja innych instrumentów finansowych oferowanych przez domy maklerskie.Kiedy te różnice się zatrą?

Szczerze mówiąc, nie spodziewam się zatarcia tych różnic w dającej się przewidzieć przyszłości. Ważne jest natomiast porównanie wskaźników rozwoju rynku kapitałowego z wielkością gospodarki. Obecnie mamy w Polsce do czynienia z giełdą średnio rozwiniętą - stosunek kapitalizacji GPW do PKB wynosi około 50 proc.

Moim zdaniem, w perspektywie kilku lat jesteśmy w stanie dogonić giełdy rozwinięte, dla których wskaźnik ten może wynosić 100 proc..

Reklama
Reklama

Jakie zagrożenia w bliższej bądź dalszej przyszłości czekają na brokerów?

Największym wyzwaniem dla lokalnych brokerów - ale jednocześnie jest to szansa - jest globalizacja rynków. Wiąże się to z wpływaniem do Polski kapitału zagranicznego, ale również częstszym inwestowaniem polskiego kapitału za granicą. Wyzwaniem dla całej branży jest zapewnienie klientom takiego zakresu i takiej jakości usług, jakie oferują brokerzy w krajach zachodnich. Inaczej stracimy klientów na rzecz zagranicznej konkurencji. W krótkim okresie dużym wyzwaniem dla branży będzie też sprostanie wymogom stawianym przez dyrektywę MIFID (Markets in Financial Instruments Directive - ma na celu budowę jednolitego rynku usług inwestycyjnych w UE - red.).

Czy zgodzi się Pan, że klienci domów maklerskich są coraz bardziej wymagający?

Zdecydowanie tak. Wymagania inwestorów instytucjonalnych są bardzo wysokie od lat. Z kolei inwestorzy indywidualni przeszli metamorfozę. Cieszy mnie rosnącą grupa profesjonalistów wśród nich. Dziś to ludzie dobrze znający skomplikowane instrumenty finansowe, posługujący się dobrze już nie tylko analizą techniczną, ale również fundamentalną. Każda fala hossy przynosi oczywiście rzesze nowych inwestorów, niekoniecznie świadomych ryzyka inwestycyjnego. Ich edukacja pozostaje niezmiennie wielkim wyzwaniem dla branży.

Czy i ewentualnie kiedy nadejdzie taki moment, że usługi brokerskie będą świadczone wyłącznie przez internet, a POK-i znikną?

Reklama
Reklama

Pamiętam, że była taka prognoza w okresie hossy internetowej. Jakoś do dziś się nie sprawdziła. Popularność i wymagania wobec narzędzi internetowych ciągle rosną i trudno wyobrazić sobie profesjonalnego inwestora nie korzystającego z nich. Żadne jednak narzędzie nie zastąpi relacji makler-klient.

Jeśli chodzi o POK-i, to nie przypominają one dzisiaj w niczym tych z hossy w latach 1993-1994. Przyjmowanie zleceń zostało już zdominowane przez kanały elektroniczne. Natomiast POK jest miejscem sprzedaży usług maklerskich, poznawania przez inwestorów produktów i instrumentów finansowych. Tak jak wspomniałem, relacja z klientem jest najważniejsza, a POK jest dobrym miejscem do jej budowania.

Czy przyszłość usług maklerskich to standaryzacja czy wręcz odwrotnie?

Standaryzację obsługi wymusi dyrektywa MIFID. Best execution (np. realizacja zlecenia na najlepszych z oferowanych warunkach - red.) będzie hasłem obowiązującym w całej Europie. W tym sensie obsługa klientów u każdego brokera będzie wyglądać tak samo. W dobie szybkiego kopiowania produktów finansowych trudno będzie posiadać w długim okresie bardziej innowacyjne produkty niż konkurencja. Można jednak wyróżniać się jakością obsługi czy dbaniem o interesy klientów. Stawianie na produkty nie sprawdzi się w przyszłości.

Czy można liczyć na spadek opłat i prowizji (usługi maklerskie, IPO) lub na przykład na wzrost jakości obsługi, zwiększenie liczby oferowanych produktów, lepsze doradztwo?

Reklama
Reklama

Sądzę, że wysokość prowizji nie jest dla klientów jedynym kryterium wyboru brokera. Dziś nawet klient indywidualny inwestujący przez internet ma możliwość zrealizowania transakcji kupna i sprzedaży akcji, ponosząc koszty niższe niż jeden procent wartości transakcji. Klienci oczekują lepszego serwisu i myślę, że są gotowi za to płacić.

Uważam, że czeka nas pewna rewolucja w zakresie podejścia do prowadzenia rachunków maklerskich dla klientów indywidualnych na wzór tego, co już dziś obserwujemy w bankach. Klient sam zadecyduje, jakim pakietem usług i poziomem jakości obsługi jest zainteresowany i czy chce ponosić za niego wyższą lub niższą opłatę.

Na jakie nowe usługi, produkty ze strony brokerów możemy liczyć w najbliższej przyszłości? Czy można spodziewać się czegoś innowacyjnego?

Niewątpliwie nastąpi wzrost liczby dostępnych instrumentów inwestycyjnych. Na wszystkich rynkach następuje lawinowy wzrost produktów strukturyzowanych. Nie widzę powodów, aby nie rozwijały się one równie dynamicznie w Polsce.

Innowacyjność będzie dominować w zakresie udostępnianych klientom narzędzi transakcyjnych. Już dziś są one na wysokim poziomie. Myślę, że za sprawą kilku kliknięć myszką inwestor będzie mógł przenieść swój kapitał w niemal dowolne miejsce na świecie. Systemy transakcyjne będą wspierać w większym stopniu decyzje inwestycyjne klientów. Takie rozwiązania mogą za kilka lat okazać się obowiązującym standardem.

Reklama
Reklama

Dziękuję za rozmowę

fot. W. W.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama