Dokonana właśnie rejestracja podwyższenia kapitału (102,7 mln akcji sprzedawanych z prawem poboru po 1,18 zł) umożliwia Advanced Distribution Solutions rozpoczęcie drugiego etapu tworzenia ogólnopolskiej grupy dystrybuującej napoje i alkohole. Wkrótce spółka wypłaci 78,85 mln zł właścicielom sześciu hurtowni, z którymi ma już podpisane umowy o przejęciach. Na razie kończone jest badanie tych firm. - Ostatnie kontrole były wykonane rok temu, chcemy mieć pewność, że nic w tych spółkach się nie zmieniło i otrzymamy to, za co zapłaciliśmy - mówi Krzysztof Bałanda, prezes ADS. Twierdzi, że dotychczasowe wyniki kontroli potwierdzają dobrą kondycję firm.

Ich właściciele wkrótce staną się udziałowcami ADS. Do końca października spółka powinna zaoferować im ok. 48 mln papierów po 1,25 zł (dodatkowe ponad 5 mln walorów serii J ma zostać dla właścicieli kolejnych hurtowni, które ADS chce przejmować). Tym samym do ADS wróci około 60 mln zł mln zł (właścicielom hurtowni zostanie około 19 mln zł i płynne akcje ADS), które przeznaczy na kolejne przejęcia. Jak dowiedział się "Parkiet", już dziś dwie transakcje są dopięte na ostatni guzik. Nie mogą być zrealizowane ze względów proceduralnych. Na początku sierpnia z rady nadzorczej ADS odeszło dwóch członków (związanych z poprzednimi właścicielami spółki działającej jeszcze pod nazwą Sagittarius-Strzelec) i działa ona w niepełnym składzie, nie może więc zatwierdzać projektów zarządu. Nowi członkowie, którymi będą zapewne przedstawiciele instytucji finansowych - obecnie akcjonariuszy ADS - zostaną powołani 5 października.

Z naszych informacji wynika, że dwie dodatkowe hurtownie mają łączne przychody na poziomie 300 mln zł, czyli niemal tyle, ile przejmowana właśnie szóstka.

Kierownictwo spółki przyznaje też, że zagrożeniem dla terminowej realizacji strategii spółki jest wniosek mniejszościowego akcjonariusza Piotra Puchalskiego (ma ponad 7 proc. głosów dzięki akcjom uprzywilejowanym) o powołanie przez NWZA biegłego rewidenta do zbadania wszystkich przygotowywanych transakcji. Zażądał, by audyt przeprowadziła firma z tzw. wielkiej czwórki. Oczywiście walne nie musi poprzeć wniosku inwestora.

- Nie chcemy komplikacji i opóźnień, więc zleciliśmy już dokonanie wyceny podmiotów, które zamierzamy przejąć, firmie PricewaterhouseCoopers. Ma też powstać wycena porównująca planowane transakcje z tymi finalizowanymi - mówi K. Bałanda.