W wyniku ostatniej fali spadkowej WIG20 znalazł się w strefie wsparcia wyznaczonej przez lukę hossy z poprzedniej środy oraz lekko rosnącą linię poprowadzoną przez lokalne wierzchołki z końca sierpnia i początku września (około 3663 pkt). Linia ta stanowiła górne ograniczenie konsolidacji, z której indeks
wybił się tydzień temu. Wtedy też powstała wspomniana luka. Przełamanie obu tych barier ostatecznie zanegowałoby wybicie. Zanegowanie pozytywnego sygnału byłoby niekorzystnym sygnałem zapowiadającym dalsze obsuwanie się rynku. Przebieg ostatnich dwóch sesji sugeruje jednak, że wsparcie działa i ma szansę wytrzymać. Pozytywne wrażenie robi zwłaszcza odbicie po środowym tąpnięciu wywołanym ogłoszeniem informacji o większym niż oczekiwano spadku zamówień na dobra trwałe w USA. Gdyby rynek był tak słaby, jak w poniedziałek, wsparcie prawdopodobnie by padło. Następne wsparcie znajduje się w okolicach poziomu 3600 pkt i składa się z formacji młota oraz
linii trendu wzrostowego biegnącej przez lokalne dołki z 18 sierpnia
i 10 września. Niektóre argumenty przemawiają za dalszymi spadkami. Na przykład na podstawie wybicia górą z konsolidacji, które nastąpiło tydzień temu, należało spodziewać się wzrostu porównywalnego
z jej wysokością, czyli prawie do 3900 pkt. Ostatni szczyt powstał jednak o prawie 70 punktów niżej.